• Wpisów:600
  • Średnio co: 5 dni
  • Ostatni wpis:4 dni temu
  • Licznik odwiedzin:115 652 / 3055 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
W tym roku pierwszy raz zdecyowałam się na zakup kalendarza adwendowego : ). Sama idea kalendarza jest dla mnie bardzo fajna. Od pierwszego do 24-tego grudnia codziennie masz jakąś niespodziankę. Jako dziecko dostawałam od rodziców tego typu kalendarze (głównie z czekoladkami), jednak jako że zawsze byłam łasa na słodycze to zawartość kalendarza znikała w ciągu jednego dnia : P Natomiast obecne kalendarze wypuszczane przez różne sklepy czy marki mają tą wadę, że wiadomo co się w nich znajduje (oczywiście jeśli ktoś tak jak ja ogląda filmik z ich otwierania na YT, bo chce wiedzieć czy warto kupić ; P). Brak tej losowości trochę mnie do nich zniechęcał. Dlatego gdy zobaczyłam, że na etsy jedna z artystek zrobiła swój własny kalendarz adwentowy stwierdziłam, że to jest to : ) (jej sklep znajdziecie pod linkiem https://www.etsy.com/shop/ribonitachocolat). Jak widać dziewczyna sprzedaje głównie zakładki do książek, pocztówki czy przypinki ze swoimi grafikami. Zawsze chciałam coś u niej kupić, ale ze względu na to, że nie mogłam się zdecydować na nic konkretnego to taka losowość w kalendarzu bardzo mi odpowiada. Cokolwiek nie dostanę, będę zadowolona i nie muszę się głowić nad wyborem ; ). Dziś pierwszy grudnia i pod jedynką krył się świąteczny lisek. Nie mogło się lepiej zacząć, bo uwielbiam liski : D Oby tak dalej! Nie będę tutaj wrzucać co otrzymałam każdego dnia. Może po 24 grudnia wrzucę moje favy jakie wylosowałam w kalendarzu : )

A tak są zapakowane itemki na każdy dzień. Oprócz koperty są jeszcze opakowane dodatkowym papierem, tak aby nie było widać zawartości ; )


I dzisiejszy lisek : 3
  • awatar dorothy: tez byłam łakomczuchem i zjadałam czekoladki wcześniej .....a pomysł fajny , zrób swój osobisty i podaruj komuś
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Do sesji poniżej zrobiłam jeszcze taki bonus (o którym zapomniałam : P) w formie selfika pt: "Cześć, mogę cię zjeść?" : P


 

 
Ostatnio (głównie w pracy) namiętnie słuchałam soundtracków z Sailor Moon. Jest to powrót do moich korzeni mangi&anime i mimo upływu 20 lat nadal świetnie mi się słuchało muzyki z tego anime ; ) Pod wpływem tej chwilowej podróży do przeszłości powstała moja własna "sailorka" : P Poznajcie Sailot Chocolate, która ma niebywałą moc uzdrawiania czekoladą : D W końcu czekolada jest dobra na wszystkie smuteczki małe i duże ; )












  • awatar Gość: @dorothy: chyba jest już za późno niestety. Ponownie użyte 4 (słownie- cztery) kropki. I brak jednej na końcu zdania. Nie do nadrobienia, a to przecież takie proste podstawy. No i wiek... nie pomoże niestety.
  • awatar dorothy: @gość: czytanie a pisanie może i ma na to wpływ ....dziękuje poprawie się
  • awatar Gość: @dorothy: dziołcha gdzie żeś ty te książki widziała, chyba jedynie na półce? Po stylu pisania i błędach jakie robisz widać, że żadnej nie przeczytałaś, no może obrazki obejrzałaś. Szok!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Przez cały paźdździernik zrobiłam kilka sesji składających się z 1-3 ujęć. Dla miłośników horrorów znajdą się tutaj smaczki z niektórych filmów czy gier ; ). Jednak są tutaj także nieco oniryczne, koszmarne obrazy. Mam nadzieję, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie zwłaszcza, że dzisiaj mamy Halloween ; )






































  • awatar dorothy: Hihihi fajne ...sama kiedyś przebierałam się a i zrobiłyśmy dwa razy imprezy tematem był horror ale imprezy dla dorosłych Hihi
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Ostatnio wybrałam się z Karin w plener. Przez większość dnia była ładna, słoneczna pogoda ale popołudniu kiedy wreszcie zdecydowałam się zataszczyć lalkę na sesję musiało się zachmurzyć a chwilę po zakończeniu zdjęć rozpadać : / Może gdyby nie pogoda pokusiłabym się o więcej różnorodnych ujęć, a tak to był wyścig z czasem, żeby zrobić jakiekolwiek zdjęcia : )












I bonus w innej kolorystyce : )
 

 
Jakieś dwa tygodnie temu miałam okazję gościć u siebie dwa szczury mojej przyjaciółki przez około półtora tygodnia. Zawsze chciałam mieć szczury i teraz chociaż przez chwilę mogłam poczuć jak to jest : ) Ogólnie miałam pewne obawy, że szczury wpadną w depresję, że nie ma w pobliżu ich właścicielki. Jednak już na drugi dzień same pchały mi się na ręcę ; P Szczury (Becia i Ali, obie albinoski) okazały się bardzo kontaktowe. Ale to może dlatego, że zobaczyły że daje im jeść, wypuszczam na wybieg, więc nie mogę być złym człowiekiem : P Jedyne czego się obawiałam i niestety sprawdziło się to ich tendencja do podgryzania wszystkiego. Ściana, meble, listwa obojętnie, podgryzały dosłownie wszystko : P Oczywiście cały czas miałam je na oku i nie pozwałam im niczego gryźć, ale trzeba przyznać, że wystarczy sekunda i już chrup nie ma kawałka ściany : O Planowałam zrobić im sesję z moim lalkowym szczurem Pixie, ale bałam się, że wystarczy chwila i chrup nie ma ucha czy kawałka ogona >< A wiadomo podczas robienia zdjęć kiedy skupiasz się na zrobieniu dobrego ujęcia można czegoś nie zauważyć. Ogólnie bardzo ciężko robiło się im jakiekolwiek zdjęcia, bo to z natury bardzo ruchliwe zwierzaki. Także na większości zdjęć ostrość nieistnieje : P Jednak aby Pixie nie było smutno też miała mini sesję na balkonie ; )










 

 
Dzisiaj znowu powracamy do gry „Alice Madness Returns” i świata domku dla lalek. Inspiracja do tej sesji powstała po obejrzeniu horroru „Ghostland”,który ma wiele wspólnego z lalkami, bardziej porcelanowymi (nie chce spoilerować, ale film polecam : )). Była tam scena gdzie główna bohaterka musiała się wtopić w lalki i się nią stać (ciężko jest opisać tą scenę bez zarzucenia chamskiego spoilera : P). Skojarzyło mi się to właśnie ze światem Alicji przedstawionym w grze. Gościnnie wystąpiły moje porcelanki : ) (wzięłam oczywiście te najbardziej creepy ; )). Powstałą takżę maska (z wieczek od maseczek Sehoru jak zwykle : P), gdzie tym razem pokusiłąm się o dorobienie ust za pomocą epoxy. Nie było to łatwe żeby zasłonić to O, które jest zrobione defaultowo. Usta musiały być odpowiednio duże i mięsiste : P Jednak z efektu końcowego jestem w miare zadowolna ; )

















I bonusik i w innej kolorystyce ; )
 

 
Tydzień temu wybrałam się nad morze a dokłądnie do Miedzyzdroi : ) Oczywiście ludzi było multum, jednak kiedy odeszło się 3-4 km od mola z Międzyzdrojach to było już znacznie lepiej ; ) Tam właśnie robiłam zdjęcia. Silny wiatr trochę utrudniał zadanie i moja mała Sakura raz po raz lądowała w piachu ; P Jednak jakieś fotki wyszły : )














I bonusowo mewy : )

 

 
Kiedy kupujesz drapak za miliony monet a kot i tak bardziej interesuje karton, w którym on przyszedł : P







Bonusy:


 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Doskonale pamiętam jak będąc dzieckiem dostałam od rodziców książeczkę Barbie z papierową lalką i wymiennymi ubrankami. Była to dokładnie ta książka (zdjęcia z internetów, moja już dawno zaginęła w akcji: P):





Bardzo lubiłam zabawę w przebieranie takiej papierowej lalki, mimo że miałam normalne lalki Barbie. Teraz po latach zapragnęłam mieć coś podobnego. Co prawda długo zwlekałam z zakupem (głównie ze względu na cenę prawie 40$), jednak ostatecznie zbyt często wracałam myślami do tej książeczki. A dokładnie chodzi o książkę Oshare Note w kolaboracji z japońską marką odzieżową Liz Lisa. W przeciwieństwie do Barbiowej książeczki gdzie była tylko jedna lalka (była ona wycięta i można było na nią nakładać ciuszki za pomocą tych żółtych pomocniczych kawałków papieru) tutaj mamy do dyspozycji 20 laleczek, na które nakleja się ubranka. Są one wielorazowego użytku, klej łatwo odchodzi i można przykleić ubranko ponownie. Ciekawi mnie jaka jest wytrzymałość tego kleju, bo kiedy ubranka, buciki i inne dodatki przestaną się kleić cała zabawa się skończy : P A kiedy dorwałam się do tej książeczki to z dobrą godzinę „bawiłam się” w ubieranie moich papierowych laleczek : D Ubranka są tutaj cudne, sama chciałabym mieć take ciuchy w szafie nie mówiąc już o posiadaniu takich ubranek w rozmiarze lalkowym ; ) Dodatkowo w książeczce są także strony do pokolorowania. Ogólnie szata graficzna jest bardzo przyjemna dla oka ; )
A oto kilka zdjęć Oshare Note : )





Kilka moich stylizacji:




"Gołe" laleczki : )


Przykładowe ubranka


Strona do pokolorowania:
  • awatar errorchan: Widziałam raz w gdzieś w interecie tę książkę. Ubranka i lalki w niej są przepiękne. Tylko ta cena!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Sesja mojej Veroniki w makach : ) Musiałam walczyć o kwiaty z mszycami i mrówkami, ale udało się : D












 

 
Ostatnio sprzątając na półce z innymi moimi lalkami (czytaj Monsterki, porcelanki i Barbie) zauważyłam, że mojej Barbie spłynęły oczy.. dosłownie : P Prawdopodobnie nałożyłam jej za dużo glossa na oczy i pod wpływem grawitacji z czasem spłynął on poniżej oka. Stwierdziłam, że trzeba przemalować jej buźkę ; ) Zrobiłam jej bardzo naturalny faceup w kolorystyce lepiej dobranej do jej ciemniejszej karnacji. A oto efekty ; )








 

 
Nie jestem zwolenniczką zrywania kwiatów lilaka. Najładniej przecież wyglądają na krzewie, po zerwaniu kwiaty wytrzymują max dwa dni po czym szybko więdną. Jednak kiedy w drodze z pracy spotkałam panią, która sprzedawała te kwiaty (głupia ja zapytałam się ile kosztuje bukiecik lilaków, a pani do mnie bzu? Heh no cóż lilak chyba już na zawsze pozostanie bzem chociaż nim nie jest XD) nie mogłam sie oprzeć i kupiłam : P Chciałam mieć kontrastowe kwiaty do stylizacji Aurinii i jej płomiennie rudych włosów, a kwiaty lilaka nadały się do tego idealnie : )













 

 
W lany poniedziałek wybrałam się z Laurusem na małą przechadzkę po polach i lasach w Mierzynie : ) Oboje byliśmy bardzo zadowoloni ze spaceru ; ) I nawet całkiem dobrze pozował,zaliczył tylko jedną niegroźną glebę ; P


















 

 
Ostatnio wyskoczyłam na szybką sesję z Eriko i Sakurą. Stwierdziłam, że mała idealnie nadaje się na lalkę Eriko : ) Stąd zrobił się pomysł sesji z lalką. Niestety tylko jedno zdjęcie w aparatem trzymanym przez Eriko mi się podobało. Jej dłonie nie do końca chciały współpracować przy trzymaniu aparatu i na innych ujęciach widać, że nie wygląda to naturalnie ; /
















 

 
Tym razem z Japonii wróciłam także z nową lalką : ) Jest to Azone Marshmallow Bunny Minami zakupiona w sklepie Azone w Nagoyi. Spędziłam w tym sklepie ponad godzinę, bo nie mogłam zdecydować się, którą Azonkę chcę : P Ogólnie na początku byłam nastawiona, że kupię lalkę Kikipop, bo od kiedy się pojawiły ciągle do nich wzdycham. Jednak niestety była trochę poza moim zasięgiem cenowym i trochę za duża, żeby ją wcisnąć do bagażu podręcznego : P Może następnym razem… ; ) Jednak Azonka, którą kupiłam spełnia wszystkie moje oczekiwania ; ) Jest słodka, urocza i ma bardzo fajny fullsecik a dodatkowo przy zakupie w sklepie dostaje się do niej gratisowy stojak. Plus dostałam także z okazji Wielkanocy maskę i królicze uszka do wycięcia ; ) Zakupiłam jej także dodatkowo łapki z różnym ułożeniem dłoni. Okazało się, że kupiłam te dla ciałka w wersji 2(z jointami) i trzpień do włożenia dłoni był za długi ^_^’ Jednak w domu wystarczyło trochę papieru ściernego i teraz jest git ; ) Oczywiście nowa lalka na wyjeździe musiała dorobić się chociaż kilku zdjęć : D Nazwałam ją Sakura z okazji mojego pobytu w okresie kwitnienia drzew wiśni.













Gratisy do wycięcia ; )
 

 
Do Szczecina wróciłam z Japonii ponad tydzień temu, ale nadal ciężko jest mi ogarnąć się życiowo ; P Stąd też dopiero teraz pojawią się tutaj wpisy.
Wyjazd był bardzo udany, może pogoda czasami nie dopisywała i cały dzień padał deszcz, jednak mimo to udało się nam zwiedzić praktycznie wszystko co sobie zaplanowałyśmy. Najgorzej było w Iwami gdzie przez 3 dni naszego pobytu zaliczyłyśmy deszcz, grad, burzę i silny wiatr. A tam byłyśmy głównie nastawione na zwierdzanie krajobrazów i no cóż nie udało się ^_^’ … Nie wszędzie też udało nam się wstrzelić w termin pełnego kwitnienia wiśni, jednak mimo to nie mogłyśmy narzekać na brak wiśni do podziwiania ; ) 1/3 moich wszystkich zdjęć to właśnie zdjęcia drzew wiśni XD.
Wraz ze mną do Japonii pojechała Pixie jako, że jest malutka i poręczna : ) Mój koteł Mephisto był już w Japonii to szczurasek nie może być groszy : P



















 

 
Jutro wylatuję do Japonii a to będzie mój lalkowy kompan w podróży : ) A tymczasem wracam do pakowania :P



 

 
Mini lalkę z Shopkins oraz figurkę Wandelopy kupiłam na początku roku w styczniu. Jednak potem w wyniku choroby, braku czasu i innych wydarzeń dopiero tydzień temu zajęłam się zmianą ich wyglądu.
W przypadku figurki Wandelopy zakupionej na Allegro za kilka złotych głównym mankamentem była jej buzia zupełnie nie podobna do oryginały i płaskie oczy. Nie zrobiłam zdjęcia przed, bo za szybko zabrałąm się za zmywanie jej factory face-upu Jednak wyglądała tak jak na tym zdjęciu z neta:


A tutaj z upgradowaną buzią : )


Co do Shopkins Candy Sweets to tutaj poza repaintem pokusiłam się także o dodanie kremu z "posypką" na rąbek jej sukienki oraz na butki ; ) Wedlug mnie idealnie pasuje jej stylistyka manga/anime jaką obrałam przy repaintcie.
Tutaj w opakowaniu przed repaintem.




I po zmianach : )


  • awatar dorothy: Super ... Powiem tak że w śnie moim jak się zmieniłam w dolly nie miałabym nic przeciwko byś zmieniła mnie dalej Hihi
  • awatar errorchan: Wandelopę przemalowałaś mistrzowsko! Jest przepiękna w Twoim wydaniu. A różowa ślicznotka wygląda o wiele lepiej w mangowym wydaniu :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Pączków nigdy dość ; ) Tutaj Daphne z pamiątką z BeHappyMuseum ; )


 

 
Dzisiaj za tęczowy most odeszła moja suczka Gabi. Po 17 latach i ją dopadła starość. Mimo prób zatrzymania jej jak najdłużej na tym świecie trzeba było być realistą, to nigdy nie może trawać wiecznie. Jednak zawsze tak samo boli decyzja o uśpieniu ukochanego zwierzaka. Z jednej strony ciesze się, ze nie musiałam przy tym być (byłam w pracy i zajęli się tym moi rodzice), chyba jednak wole zapamiętać ją jako żwawego pieska, kanapowego wylegiwacza żebrzącego o jedzonko "na surykatkę"...

Specjalnie dla niej piosenka, która towarzyszy mi przy pisaniu tego wpisu...

A tu moje ulubione zdjęcie mojej kochanej psinki Gabi.
 

 
O BeHappyMuseum usłyszałam dopiero tydzień temu i od razu zapragnęłam się tam pojawić : ) Dodatkowo okazało się, że muzeum jest dosłownie 2 minuty od mojego domu, więc tym bardziej nie była to wyprawa na drugi koniec miasta. A czym jest to muzeum?(wg mnie trochę zbyt szumna nazwa no ale … : P) Zapraszam na ich stronkę http://behappymuseum.com/, ale w skrócie są to instalacje różnego rodzaju do robienia fotek (nawet mają napisane Instagram firendly hehe kij tam że nie mam, ale ważne że można robić fotki ; P), a w głownej mierze jest to basen z piankami, dużych rozmiarów jedzenie, jednorożec, wanna z kulkami, huśtawka z banana i wiele innych. Oczywiście ja wybrałam się tam w głównej mierze po to, aby porobić zdjęcia mojej Daphne, która idealnie odnalazła się wśród różu i wszelkiej maści słodyczy ; D Jednak sobie też zrobiłam parę fotek ; ) Co prawda mogłam sobie podzielić wypad na dwa razy czyli najpierw porobić zdjęcia lalce a potem przyjść i porobić sobie, ale ja stwierdziłam że od razu zrobię wszystko za jednym zamachem : P(zwłaszcza że miałam dzisiaj urlop ; )) Spędziłam w muzeum ponad dwie godziny (a nie było ono dużych rozmiarów ; P) i niestety o ile na początku (a wybrałam się tam ok 13) nie było zbyt wielu ludzi to potem trochę tych ludków się uzbierało i co gorsza były to w dużej mierze dzieci : / Także potem komfort robienia zdjęć dość znacząco spadł. Inna sprawa, że we wnętrzach gdzie było sztuczne oświetlenie zdjęcia też nie wychodziły za dobre : / Spora część zdjęć poleciała do kosza, jednak mimo wszystko jestem zadowolona z sesji ; )




























I jako bonus zdjęcia moje i Daphne w basenie z piankami : )


  • awatar Gość: Wow ja też chcę do takiego muzeum:) Moje laki pewnie by się tam wspaniale bawiły:) Ja co prawda robię mniejsze słodycze dla lalek ale jak chcesz to zajrzyj na http://besudolls.blogspot.com
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Witajcie w nowym roku: D Jak żyjecie? U mnie rok zaczął się kiepsko, powiedziałabym, że fatalnie. Od grypy jelitowej : / Idealnie 2 stycznia bach... Dobrze, że miałąm urlop. Szkoda tylko, że spędziłam czas do 3 króli leżąc w łóżki : <
Na osłodę tego beznadziejnego początku roku dzisiaj, dwa dni przed moimi urodzinami przyszła do mnie lalka zamówiona w sierpniu zeszłego roku : D
No to zaczynamy arrival : ) Poznajcie Ravenalę : )







Nie ma zdjęć śpiworka i mumii z folii bąblekowej, bo szybko chciałam się do niej dobrać : P I oto jest TADAM! : )


Podjęłam karkołomne ryzyko postawienia jej na tych stopobutach, było ciężko i dość ryzykowanie, ale stała : P Mimo wszystko duuuuży stres, że sie rypnie....


Cudowne rzeźbienia na brzuchu : 3




Zbliżenie na stopobuty, cudne, ale chyba poszukam jej płaskich stóp : P


Certyfikacik : ) W sumie myślałam, że się jakoś bardziej wysilą jako że to limitka no ale zawsze coś ; )


I zbliżenie na samą główkę : )


A teraz szybkie mach jong i przymiarka główki mojej Primuli : ) Docelowo na tym ciałku wyląduje główka z DiMa : ) (Primula jest tylko do przymiarki jak wypada połaczenie główka-szyja : ))





Słowem podsumowania lalka cudna : ) Na żywo jeszcze piękniejsza niż na fotkach firmowych ; ) Jest spełnieniem moich marzeń, tak bardzo przypomina mi lalki Mari Shimizu , ze jak tylko ją zobaczyłam to była miłość od pierwszego wejrzenia : 3 Plan na tą lalkę trochę mi się rozszerzył, ale to jeszcze troche mi zajmie zanim skompletuje wszystko co potrzebuje, więc narazie panna wylądowała w pudełku.