• Wpisów:687
  • Średnio co: 5 dni
  • Ostatni wpis:3 dni temu
  • Licznik odwiedzin:129 580 / 3661 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Ostatnio chodząc po galerii handlowej w poszukiwaniu ostatnich okazji na wyprzedażach trafiłam do KappAhl, a tam na wystawie była cała kolekcja ciuszków dziecięcych w cudownych printach. Idealne lalkowe ciuszki : ). Kupiłam jedną sukienkę w najmniejszym rozmiarze (56 cm), jednak okazało się, że mimo wszystko małe dzieci to kluski i nawet na moją największą lalkę porcelanową sukienka jest dość luźna. Mimo wszystko efekt jest zadowalający i sukienka ze mną zostanie. Zresztą była w promocji przeceniona o 50% i zapłaciłam za nią całe 40 zł ; P



 

 
Czasami tylko równie smutna osoba może nas pocieszyć...






 

 
Dzisiaj przyjechało ciałko z DollFamily -H dla latającej główki Canny.
Niestety paczka nie wyrobiła się przed 1 lipca także załapałam się na nowe opłaty dla wszystkich paczek spoza UE : ( (smuteczek...)Jakby tego było mało to jeszcze nie wiem jaką powódź przeżyła ta paczka, ale po odpakowaniu pudła lalkowego z zewnętrznego kartonu rozleciało mi się ono w rękach i było wilgotne z jednej strony : / Ogólnie samo pudełko przyszło bardzo zdezelowane. To cud, że zawartość w ogóle nie ucierpiała patrząc po stanie obu kartonów...
Co do samego ciałka to resin match praktycznie 100% (chociaż ciężko jest to ocenić mając sztuczne oświetlenie). Spasowanie proporcji i szyi także super. Ciałko jest jednak zbyt mocno zrestringowane, tak że joint w klacie jest kompletnie nieruchomy. Założenie głowy też było problematyczne, musiałam prosić mojego mężczyznę o pomoc ; )
Ok to teraz zdjęcia.
Widać na zdjęciu jaki był stan pudła wewnętrznego i tego jak jednak ścianka po prostu odpadła...Pudło nadaje się tylko na śmietnik : (




Dodatkowe gratisowe stópki high heels i piąstki.


I już ciałko w całej okazałości. Jedyne co muszę przyznać to to że dzięki gumkom naciągniętym jak struna lalka stoi baaardzo stabilnie ; )


I z główką Canny : )




Może jak pogoda dopisze to w sobotę pomaluję Cannę, chociaż lubię ją nawet taką "nieumalowaną" ; )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Mattel wprowadza na rynek Barbie z protezami, na wózku, łyse, z bielactwem i o różnej budowie ciała. Jednak mimo to twarze tych Barbie nadal są perfekcyjne, z idealnymi rysami, makijażem i są one wiecznie uśmiechnięte. Wiem, że jest to kanon przyjęty przez Mattel, jednak ja postanowiłam pójść o krok dalej i pokazać Barbie z niedoskonałościami na twarzy - pryszcze, cienie pod oczami czy krzaczaste brwi. W połączeniu z ciałkiem o nieco krąglejszej budowie mamy obraz przeciętnej dziewczyny, która mimo że nie ma budowy modelki i makeupu rodem z Instagrama nadal jest piękna : )












 

 
A teraz obiecany wpis z nowa twarzą mojej niedawno kupionej Momoko : )
Tak na prawdę gdyby nie zmiana koloru główki, która przy niektórym oświetleniu nabierała zielonkawego koloru, możliwe że zostawiłabym jej oryginalny faceup. Dlatego też jej nowa twarz nie odbiega znacząco od pierwowzoru ; )







 

 
Ostatnio wybrałam się nazrywać chabrów do sesji i zaskoczyła mnie burza. Całe szczęście miałam się gdzie schronić ; ) Dobrze, że nie wzięłam lalki na sesję w plenerze(początkowo miałam taki zamiar), bo wróciłabym z niczym. Sesję w chabrach zrobiłam na moim balkonie ; ) Tym razem w kwiatach wylądowała moja Freesia.





 

 
Temperatura jest taka, że nawet moja czekoladowa Viola się rozpływa...

 

 
Od dłuższego czasu chodził za mną zakup lalki Momoko firmy Sekiguchi, jednak aby ją zdobyć musiałabym zrobić zakupy w jakimś japońskim sklepie (np Mandarake) lub eBayu. Kiedy wypatrzyłam lalkę z tej firmy na Allegro postanowiłam ją przygarnąć : ) Co prawda cenowo może i znalazłabym coś taniej zagranicą, jednak po doliczeniu przesyłki zapewne koszty byłyby porównywalne. Inna sprawa, że lalka pojawiła się u mnie po 3 dniach od zakupu, a nie 2-3 tygodnia lub więcej w przypadku przesyłki zagranicznej.

Lalka przyjechała do mnie w oryginalnym opakowaniu, z którego została wypakowana przez osobę, która sprzedawała ją na Allegro. Można więc powiedzieć, że jest to prawie NRFB. Lalka to model Momoko Sweet Podle wypuszczona na rynek pod koniec 2006 roku także lalka dość leciwa. Ja otrzymałam sama lalkę bez całego setu, który wyglądał tak:



Spodziewałam się, że lalki Momoko są rozmiarowo bardzo zbliżone do Barbie, jednak po wyjęciu jej z pudełka moje pierwsze wrażenie było jaka ona jest drobna. Jeżeli chodzi o pozowanie to nie jest źle, jednak nadgarstki i stopy, które ruszają się tylko góra-dół znacznie ograniczają możliwości pozowania. Również staw w łokciu jest dość delikatny i mam wrażenie, że łatwo można go uszkodzić. Poza tym głowa jest dość luźna na szyi i często opada do tyłu. Nie wiem czy to tylko przypadłość mojej Momoko albo to kwestia dość sporych kucyków : P. Widać także niestety wiek lalki po kolorze główki, gdyż materiał zmienił kolor. Na zdjęciach tego nie widać, jednak na żywo różnica jest bardziej widoczna.
Ok to teraz fotki poglądowe ; )









Potem ubrałam ją w ciuszki dla Barbie/Blythe i faktycznie widać, że są one trochę luźne. Jednak dojechało już jej docelowe ubranko: )



Momoko ma już także nową twarz, jednak pokażę ją w następnym wpisie : )
 

 
Przy okazji wycieczki do Wolina w trakcie długiego weekendu zabrałam ze sobą moją Barbie Ayumi jako, że nie doczekała się jeszcze porządnej sesji (nie licząc jednego zdjęcia ; )).








 

 
Oreo poluje na wszystko co znajdzie się w jego zasięgu. Motylkowi także nie przepuści ; )





 

 
Tydzień temu wybrałam się na wypad nad morze do Międzyzdrojów, aby skorzystać z letniej pogody. Zmobilizowałam się także do zabrania większej lalki, chociaż wiedziałam, że taszczenie torby z lalką i plecaka kilka km po plaży skończy się zakwasami ; ) Założyłam także,że tym razem zrobię zdjęcia nad samym brzegiem morza. Pogoda sprzyjałam, był tylko lekki wiaterek, co oczywiście nie zmieniło faktu, że Laurus musiał spektakularnie wywalić się twarzą prosto w piach ; P (mimo stojaka heh).














I bonus : ) Za każdym razem kiedy jestem nad morzem włącza mi się tryb zbieracza. Tym razem szukałam płaskich ładnych kamyczków do ułożenia wieży z kamieni. Za trzecim razem mimo wiatru i niestabilnej powierzchni udało się : D

 

 
Ostatnio robiąc zakupy w Rossmanie przechodziłam koło działu z zabawkami. Zawsze rzucam sobie okiem co też można tam kupić. Wtedy właśnie wypatrzyłam limitowaną edycję LOL Surprise Mgae Cares. Lalka rzuciła mi się w oczy jakiś czas temu podczas przeglądałam internet, jednak była dostępna tylko w zagranicznych serwisach. A tutaj proszę na wyciągnięcie ręki za 60 zł. Długo nie debatowałam nad decyzją o zakupie ; )
Lalka oczywiście u mnie przejdzie przemianę, nie podoba mi się połączenie neonowego różu, bieli i czerni. Włosy chyba także przemaluję na bardziej pastelowy kolor. Rozczarowała mnie maseczka. Myślałam, że jest ona z tworzywa a okazało się, że jest to tylko naklejka : / Według mnie jak na limitkę trochę słabo i po taniości. Jednak bardzo podoba mi się fryzura tej lalki LOL (kokardka z włosów jest urocza : )) oraz okulary, które napewno wykorzystam w jej nowej stylizacji ; )



 

 
Lalkę Abigail zakupioną podczas WOŚP przemalowałam już jakiś czas temu. Nie miałam tylko okazji lub pogody do tego aby zrobić sesję. Do zrobienia zdjęć zainspirowała mnie kolorowa posypka, którą znalazłam w szufladzie. Była ona już mocno przeterminowana (data ważności z 2019r.), więc stwierdziłam, że wykorzystam ją do sesji a potem wyląduje w śmietniku. A jakby posypka to było za mało słodkości to jeszcze jest przerośnięty lód z Smoothy Mushy oraz lizak ; )











 

 
Zajączek przyniósł moim lalkom prezenty w postaci małych zwierzątek schowanych w kulach LOL minis.



Oprócz uroczego, malusieńkiego zwierzaka w zestawie są także elementy domku i jego wyposażenia, naklejka oraz mini ulotka ze wszystkimi słodziakami, które można zebrać. Mnie interesował głównie mały, puchaty zwierzak w sam raz dla moim lalek LOL ; ) W przypadku tych kul na uwagę zasługuje fakt, że poszczególne elementy nie są pakowane w plastikowe torebki tylko kolorową bibułkę, którą można potem wykorzystać. Zawsze to nieco mniej plastiku niż zazwyczaj po otwieraniu jednej kuli LOL. Szkoda, że naklejka dołączona do zestawu mówi nam od razu jakiego zwierzaka dostaniemy. Przy pierwszej kuli tego nie wiedziałam ; P

Z zakupionych dwóch kul dostałam szarego króliczka (Nibbles) oraz jasnoszarego misia (Burr). Oba przecudne i urocze, jak widać króliś jest bardziej puchaty ; )



A żeby lepiej było widać jak malutkie są to zwierzaki, zdjęcia wraz z moimi lalkami LOL ; )



 

 
Od środy miałam urlop, więc grzechem byłoby nie wykorzystać pięknej, wiosennej pogody na wyjście w plener : ) Zabrałam na wycieczkę moją Lemnę ; )
















I bonus- w trakcie sesji pojawił się nieoczekiwany obserwator: ) Chyba zaintrygowało go to, że człowiek się tarza po trawniku X D

 

 
Z okazji Świąt Wielkanocnych życzę Wam przede wszystkim zdrowia. Oby kolejne święta były już normalne...

 

 
W zeszłym tygodniu przemalowałam moją LOL Icy : ) Tak jak się spodziewałam brokat na ustach dało się usunąć, ale niestety kolor pozostał. Planowałam zrobić jej bardziej różowe usta aby lepiej pasowały do całości. Pomijając pomarańczowy kolor, który pozostał po brokacie, przez jej ciemną karnację ciężko było uzyskać jasne, pastelowe kolory. Jednak mimo to jestem zadowolona z całości : )





A tutaj ze swoją siostrzyczką Sweetheart czyli pierwszą małą lalką LOL jaką przemalowałam : ) W sumie bardziej wygląda to jak zdjęcie lalki z lalką, bo małe LOLsy są według mnie trochę za małe aby robić za mniejsze siostry : )

 

 
Podobnie jak marka z poprzedniego wpisu (Smooshy Mushy) tak również firma Tokidoki nie ma zbyt dużej oferty na naszym rynku. Można znaleźć trochę pluszaków, Barbie inspirowanych tą marką, ciuchów, puzzle czy perfumy. W sklepach stacjonarnych raz rzuciło mi się w oczy opakowanie zapachu marki Tokidoki, o takie:



Firmę Tokidoki odkryłam niedawno dzięki filmikom na YT a konkretnie video poświęconym otwieraniu blind packów. Jak się okazuje mogą się poszczycić wieloma seriami kolekcjonerskich figurek, z których wszystkie są słodkie i urocze. Najbardziej liczna jest seria Unicorno (obecnie jest 9 serii plus speciale wydawane na Halloween czy święta Bożego Narodzenia). Jak sama nazwa wskazuje są to urocze jednorożce w przeróżnych wersjach inspirowane najróżniejszymi motywami. Dla chętnych zapraszam nas stronę główną Tokidoki gdzie są wyszczególnione wszystkie serie https://www.tokidoki.it/pages/unicorno Są także jednorożce Mermicorno, które są połączeniem a jakże syrenek i jednorożców. No czy może być coś bardziej uroczego : P? Tutaj znajdziecie wszystkie serie a jest ich 5- https://www.tokidoki.it/pages/mermicorno Jest także seria Cactus Friends, gdzie mamy najróżniejsze kolczate stworzenia- pieski, kotki, króliczki i wiele więcej https://www.tokidoki.it/pages/cactus-friends Jednak według mnie chyba najbardziej uroczą i najsłodszą serią jest Donutella czyli postacie i zwierzaki z motywami słodyczy i donutów : ) Tutaj są tylko 3 serie, ale wszystkie przyprawiające o próchnicę ; ) https://www.tokidoki.it/pages/donutella

Długo wahałam się czy zamawiać blind packi tej firmy, gdyż niestety większość była dostępna w USA. Koszty wysyłki są koszmarne i o ile sam produkt kosztuje relatywnie mało to koszty wysyłki praktycznie podbijają ją dwukrotnie : / Na początku spróbowałam zamówić coś przez ich główną stronę gdyż reklamowali się, że wysyłają do każdego zakątka na świecie. Super tyle tylko, że firma jest ulokowana na zachodnim wybrzeżu w USA w Los Angeles i koszty wysyłki wyszły mi w okolicach 80$... Wtedy została mi już tylko opcja Ebaya. Niektóre serie były oferowane przez sprzedawców z EU, ale po przeliczeniu kosztów okazało się, że i tak taniej wyszło zamówić ze Stanów co jest niemałym paradoksem, że obecnie w Europie ceny przesyłek także potrafią przerazić. Podsumowując zdecydowałam się na serię 1 Donutelli, gdyż podobało mi się tu najwięcej postaci. Zamówiłam dwa blind packi i tylko modliłam się, żeby nie było dubla : P Tak wygląda cała seria 1:



Urocze opakowanie z narysowanymi wszystkimi postaciami z serii Donutella.







W pierwszym blind packu trafiła mi się Donutella : )


A w drugim Chocotella : D


Jak widać tworzą zgraną parę, cieszę się, że trafiły mi się te dwie postacie ^__^


Prawda jest taka, że gdyby te blind packi były dostępne na wyciągnięcie ręki to bym przepadła. Chyba chciałabym mieć większość figurek, szczególnie z serii Unicorno : D Może kiedyś, gdy koszty przesyłki przestną przyprawiać mnie o zawał zamówię coś jeszcze marki Tokidoki ; )
  • awatar Gość: Kiedy ty przestaniesz wreszcie karynić ha tfu
  • awatar dorothy: Słodko wyglądają
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Squishy (lub jak kto woli gniotki ; )) firmy Smoothy Mushy są u nas w kraju mało znane. Sama wypatrzyłam je podczas oglądania jednego z anglojęzycznych filmików na Youtube i otwierania jednej z serii tych gniotków. Na Allegro udało mi się dorwać tylko dwie serie (seria trzecia z lodami oraz Smoothy Mushy Baby). Natomiast serii tych przesłodkich zwierzaków jest znacznie więcej (niestety większość dostępna w USA, a obecnie koszty wysyłki ze Stanów to jest porażka skoro przesyłka kosztuje więcej niż sam przedmiot : /) Oto kilka z nich poniżej:







Ja zakupiłam serię trzecią z motywem lodów. Mamy do wyboru 4 kolory (różowy, fioletowy, niebieski i miętowy) i w zależności od barwy opakowania możemy trafić jednego z dwóch zwierzaków przypisanego do danego koloru. Ja wybrałam kolor miętowy, więc z tej serii mogłam trafić króliczka (Rose Rabbit) i pieska corgi (Casey Corgi).




Spodziewałam się, że trafi mi się króliczek (częściej pojawiał się podczas otwierania gniotków z tej serii na YT),ale zaskoczyli mnie pieskiem corgi : D Jednak to nie jest problem, gdyż oba zwierzaki są urocze i którykolwiek by mi się trafił jestem zadowolona : ) Do każdego dużego zwierzaka dołączony jest mniejszy gniotek. Co ciekawe o ile duże zwierzaki się nie zmieniają to w mojej wersji są inne małe gniotki niż w ulotce pokazanej powyżej. Według tej ulotki powinnam dostać do pieska takie ala czekoladowe ciasteczko.



Natomiast w mojej ulotce i to co otrzymałam to opakowanie lodów z napisem Ice Cream. Może te były robione na inny rynek, bo na ulotce pojawia się poza językiem angielskim także język francuski. Według ulotki squishy powinny pachnieć wiśniowo. Zaraz po otworzeniu opakowania czułam jedynie jakiś chemiczny zapach. Jednak po dwóch dniach faktycznie zaczęły pachnieć wiśniowo. Może za długo kisiły się w opakowaniu : P Do kompletu dostajemy także miniaturkę miętowego loda, w którym kryją się zawieszki do naszych gniotków ; ) Ja zapewne wykorzystam go do sesji z lalkami, bo wymiarami pasuje idealnie : D



 

 
W przypadku dużych LOL Surprise OMG byłam przekonana, że prędzej czy później pojawi się u mnie lalka z tej serii. Kiedy pierwszy raz je zobaczyłam były dostępne na Allegro za bajońskie sumy, bo tego typu LOLsy dopiero wchodziły na rynek. Jednak to co od razu zwróciło moją uwagę to bardzo fajna rzeźba ciałek tych lalek. Pamiętam, że wzbudziły one sporo kontrowersji, bo są baaaaardzo kobiece. Wydatne piersi (z sutkami!) i biodra oraz brak plastikowych majtasów jak np u Barbie. Dewotki podniosły raban, że jak to taką lalkę dziecku kupować heh... Całe szczęście firma MGA nie zmieniła tych ciałek z powodu takich komentarzy; ) Szkoda jedynie, że nogi nie mają stawów w kolanach co ogranicza pozowanie. Jednak nóżki mają na tyle ładną rzeźbę, że jestem im to w stanie wybaczyć ; )
Ostatnio przeglądając Allegro trafiłam na lalkę Winter Chill Icy Gurl, która była sprzedawana bez ubrań i akcesoriów. Tak wygląda w pełnym zestawie:



Oczywiście dla mnie to był plus, bo w wiekszości przypadków nie odpowiadają mi stylizacje firmowe (jedyne czego mi zazwyczaj szkoda to butów, bo z tym jest zawsze największy problem aby znaleźć zamiennik ; P). Dzięki temu, że na sprzedaż była sama lalka cena oczywiście była relatywnie niższa niż gdybym kupiła nową pudełkowaną Icy. Jak nie trudno się domyśleć długo nie musiałam debatować nad zakupem ; ) Muszę przyznać, ze na żywo lalka urzekła mnie jeszcze bardziej. I te włosy! Moja reakcja była taka jak Nicka z animacji Zwierzogód, po dotknięciu fryzury wiceprezydent Obłoczek:



Narazie jeszcze nie zabrałam się za zmianę jej firmowego makijażu. Trochę obawiam się, żeby nie odbarwił się kolor buźki podczas zmywania jako ze ma dość ciemną karnację. Mam także wątpliwości czy ten brokat zejdzie bez problemu z ust. Z doświadczenia ze zmywania brokatu z innej lalki LOL wiem, że nie schodzi on w 100%, ale może tutaj zastosowali inne farby (oby!).
Icy będzie kolejnym pastelowym słodziakiem w mojej kolekcji ; ) Mam nadzieję, że niedługo pogoda w weekend dopisze, żebym mogła ją przemalować. A tymczasem kilka fotek w obecnej stylizacji i firmowym faceupie ; )





 

 
W nawiązaniu do poprzedniego wpisu teraz mogę pokazać Wam przykład jakiego niefarta można mieć przy otwieraniu blind packów ; P
W serii PintSize Heroes Science Fiction większość figurek mnie nie interesowała, ale były tam trzy, które chciałabym mieć do mojej kolekcji horrorów. Były to figurki Aliena i Predatora.



Niestety, jako że to są raptem 3 figurki na 18 możliwych (wliczając 6 exclusivów) to szanse na trafienie chociaż jednej były marne. Na cztery otwierane blind packi nie trafiła mi się żadna z tych, na które polowałam plus niestety zaliczyłam dubla : P W paczkach dostałam 2x Marty Mcfly ("Powrót do przyszłości" ), Neo ("Matrix" ) oraz Marsjanin ("Marsjanie atakują" ). Raczej nie zaryzykuje kolejnego podejścia do otwierania blind packów z tej serii : P Jednak mam pomysł jak przerobić dwóch McFlyów, zobaczymy czy się uda ; )



Zakupiłam także jeden blind pack z serii Five Night at Freedy's Mystery Minis.



Jak zwykle polowałam na Foxiego, ale trafił mi się Baloon Boy ; ) O ile sama figurka jest fajna to niestety nie bardzo pasuje stylistyką i wielkością do reszty postaci z tej serii.





Zbierając moją kolekcję horrowatych postaci nie mogłam przegapić zestawu 13 Day Spooky Countdown. Wypatrzyłam go w okolicach grudnia 2020 kiedy poszukiwałam kalendarza adwentowego. Nawet rozważałam jego zakup, ale zrezygnowałam jako że ilość dni wynosiła mniej niż 24. W tym wypadku nie bawiłam się też w codzienne otwieranie jednej figurki, gdyż znałam dokładnie całą zawartość opakowania i nie miałoby to sensu ; ) W przypadku tego zestawu nie znałam dwóch postaci, ale od czego jest Google ; D







Figurki ustawione są od lewej do prawej w kolejności w jakiej zostały przypisane od numeru 1-13:
1- Freedy Kruger (Koszmar z ulicy Wiązów)
2- Lydia Deetz (Sok z żuka)
3- Jack Torrance (Lśnienie)
4- Pennywise (To)
5- David (Straceni Chłopcy)-tej postaci nie znałam
6- Regan (Egzorcysta)
7- Jason (Piątek 13tego)



8- Annabelle (Annabelle)
9- Roślinka (Krwiożercza roślina, ang. tytuł Little shop of horrors)-tego też nie znałam
10- Zakonnica (Zakonnica)
11- Beetlejuice (Sok z żuka)
12- Pennywise (To)
13- Bliźniaczki (Lśnienie)



Fajnie gdyby zrobili kolejną edycję w okolicach Halloween tylko z innymi postaciami ; )
 

 
Ostatnio wielką furorę robią wszelkiego rodzaju blind packi z losowymi zabawkami, figurkami czy też lalkami. Oczywiście pomysł nie jest nowatorski. Nie udało mi się znaleźć informacji w sieci kto i kiedy zapoczątkował produkcję losowych zabawek. Jednak można zauważyć, że nowa moda na tego typu zabawki powstała w latach 70 (w tym okresie powstały m.in Kinder Surprise czy Gashapon produkowane przez Bandai). Skąd nagły boom na takie a nie inne rozwiązanie w chwili obecnej? Oczywiście, że chodzi tutaj o pieniądze ; ) Producenci tego typu zabawek doskonale wiedzą jak działa mechanizm, na którym opiera się losowość zabawek/figurek/lalek. Jeżeli chcemy mieć całą kolekcję z danej serii ile musimy kupić tych losowych boxów czy paczek? Oczywiście, że więcej niż wynosi liczba wszystkich oferowanych rodzajów itemów, gdyż trzeba liczyć się z powtórkami. A jeżeli zależy nam na kilku konkretnych itemach? Również trzeba kupić tych losowych paczek więcej (no chyba, że ktoś ma niewiarygodne szczęście i trafi za pierwszym razem to po co kupił dany blind pack ; )) Inna sprawa, że taka losowość łaczy w sobie także przyjemność nagrody z elementem zaskoczenia i trzeba przyznać, że jest to trochę uzależniajace (dlatego często porównuje się to trochę do hazardu). Sama zauważyłam, że coraz częściej decyduje się na losowe lalki czy figurki, gdyż właśnie ten element zaskoczenia i niepewności jest tym co pociąga mnie w takim rozwiązaniu. Jednak ja należę do osób, które wybierają tylko te blind packi, gdzie chociaż 80%(a najlepiej wszystkie ; )) oferowane itemy są dla mnie atrakcyjne. Nie mam także potrzeby kompletowania całych kolekcji. Jeżeli dostanę to co najbardziej mnie interesuje nie mam potrzeby kupowania kolejnych blind packów. Bardzo pomaga w tym również Youtube, na którym można znaleźć od groma kanałów, gdzie ludzie otwierają blind packi. Daje to możliwość zobaczenia jak prezentuje się dana lalka czy figurka, jakiej jest jakości, jakie są dołączone akcesoria itd. Niestety ma to rownież swoją ciemną stronę, bo dzięki YT odnadujesz kolejne fajne blind packi, które chciałoby sie otworzyć (całe szczęście nie wszystkie są dostępne na rynku polskim a obecne ceny przesyłek skutecznie odstraszają od zakupów z zagarnicy : P). Właśnie oglądając jeden z takich filmików trafiłam na blind packi oferowane przez Funko...
Figurki Funko podobają mi sie od bardzo dawna. Jednak niestety prawda jest taka, że nie miałabym ich gdzie trzymać, bo obecnie wiekszość przestrzeni zajmują lalki; P Natomiast kiedy zobaczyłam te malutkie, urocze figurki Funko stwierdziłam, ze to jest to (mją raptem 5 cm)! Plus są one sprzedawane w blind packach, więc dodatkowa forma niespodzianki : ) Umyśliłam sobie, że zbiorę sobie z tych małych figurek moją kolekcję postaci z horrorów. Uwielbiam ten gatunek i wiele postaci z tych filmów jest dla mnie kultowych. Na pierwszy ogien poszły blind packi z Five nights at Freedy's. Co prawda to nie film tylko seria gier (survival horror), ja grałam raptem tylko w dwie części, ale podobał mi się sam zamysł rozgrywki ; ).
Zakupiłam po dwa blind packi z dwóch serii- standardowej FNAF i Sister Location.
Z pierwszej serii najbardziej zależało mi na figurce Freediego, Foxiego i Puppet.



Dostałam Freddiego w wersji Nightmare i Puppeta, którego chciałam : ) Ogólnie było bardzo blisko moich oczekiwań yeeey : D





Z serii Sister Location najbardziej zależało mi na Circus Baby.



Niestety nie dostałam jej (snif), ale trafił mi się Funtime Foxy oraz Ennard.





I jeszcze zbiorcza fotka wszystkich figurek:


Co mnie cieszy to to, że nie miałam powtórek. Ogólnie jestem zadowolona z tego co dostałam : )
A tymczasem w drodze są kolejne blind packi z innych serii...; )
 

 
Wydaje mi się, że to była tylko kwestia czasu kiedy skuszę się na kolejną Barbie z ruchomymi stawami : P Tym razem wybór padł na lalkę z serii Made to move w kwiecistych ubraniach do yogi. Wybrałam Barbie o złocistych włosach i bardziej pełnych kształtach. Intrygowało mnie to ciałko od kiedy je zobaczyłam. Także gdy tylko lalka do mnie dotarła zrobiłam jej poglądowe fotki w pudełku i ciuchach a potem przeszłam do rozbierania ; )

Najpierw zdjęcia pudełka i lalki w ubraniu.





A potem przeszłam do sprawdzania ciałka ; ) Faktycznie widać gołym okiem, że w porównaniu z tradycyjnymi wymiarami Barbie to to jest grubaska. Jednak według mnie poza tym, że takie kształty są bardziej kobiece lalka wygląda po prostu naturalniej. Jedyne co mnie trochę drażni to fakt, że stopy są tak malutkie. Ich rozmiar jest taki sam jak w przypadku standardowej szczupłej Barbie. Daje to efekt jeszcze większego przerysowania masywnych ud i łydek versus maciupeńkie stópki. Co też mnie zdziwiło to odkrycie, że ręce zginają się tylko do kąta 90 stopni. Po pierwszym ciałku z ruchomymi stawami jakie kupiłam sądziłam, że wszystkie tego typu Barbie mają zakres ruchów powyżej kąta prostego. Co do faceupu firmowego to jak się przyjrzeć to widać niedoróbki (jedno oczko wyżej drugie niżej, niezbyt precyzyjnie wykonane usta), ale to nie problem, bo standardowo idzie do zmycia.





Jednak podsumowując lalka podoba mi się : ) Jedyne co mnie zastanawia to to jak będzie z dopasowaniem ciuszków i czy te, które jej kupiłam będą pasować ; P Przekonam się już niedługo ; )
 

 
Na początku mojego lalkowania uważałam, że lalki z zamkniętymi oczami są nudne i niewiele można z nich wyciągnąć. Co jest fascynującego w BJD, która najlepiej wygląda kiedy leży i śpi? Jednak z biegiem czasu dotrzegłam jak wiele emocji można przekazać dzięki takiej lalce- melancholię, smutek, zadumę... Na mojej wishliście było kilka śpiących główek, ale nigdy nie spodziewałam się, że trafi do mnie Minou od Amadiz Studio. Jestem oczarowana tą główką, która nawet bez makijażu wygląda pięknie (oglądając zdjęcia z arrivali niektórych śpiących główek często mnie nachodzi to samo wrażenie, że nawet bez makijażu wyglądają jak skończona, wystylizowana lalka).
Do tej sesji Aurinia użyczyła swojego ciałka z Dollchateau. Oczywiście kolor i spasowanie głowa-szyja są tragiczne, ale nie widać tego na zdjęciach z odpowiednim ciuszkiem i kiedy wykadruje się zdjęcia tak, że nie widać rąk ; P Po sesji wylądowała w pudełku i teraz grzecznie poczeka na swoje własne ciałko : )










 

 
Pewnego dnia weszłam na forum BJDream i przeczytałam w newsach, że Amadiz Studio sprzedaje same główki na Etsy. Stwierdziłam, że zobaczę sobie co mają na sprzedaż. No i okazało się, że mieli główkę SD Minou, do której swego czasu wzdychałam (tzn do jej mniejszej wersji, którą nawet rozważałam kupić może gdzieś w przyszłości jak będę miała dużo zbędnej gotówki, bo to maleństwo kosztuje sporo $). Zrobiłam szybkie rozeznanie z czym mogłabym zhybrydować ich milky skin. Za wiele informacji nie znalazłam, ale mimo to zaryzykowałam i kupiłam. Stwierdziłam, że drugi raz taka okazja może się nie trafić, a jeżeli główka mi się nie spodoba/nie będę miała jej z czym zhybrydować to zawsze mogę ją puścić w świat (taa jasne kogo ja oszukuję : P)
Główka przybyła wczoraj, jednak stwierdziłam, że zrobię arrival w weekend w ciągu dnia. Jednak coś mnie podkusiło, żeby odpakować kartonik z koperty. Okazało się, że opakowanie zostało dość mocno sponiewierane i uszkodzone : / (co widać na zdjęciach). W takiej sytuacji stwierdziłam, że nie będę czekać z arrivalem do soboty, bo zeżre mnie stres czy aby główka dotarła cała. Także szybki arrival odbył się wczoraj, nawet za bardzo zdjęć nie robiłam z otwierania, żeby jak najszybciej dobrać się do główki. Ufff całe szczęście w środku kartoniku łebek był zapakowany w sporą ilość folii bąbelkowej i chyba tylko dzięki temu dotarła w jednym kawałku.
Ok no to jeszcze fotki z wczorajszego arrivala.







A to już zdjęcie z dzisiaj i przymiarka główki na ciałko Doll Family-H. Tak jak się spodziewałam, pink skin pasuje prawie idealnie (na żywo główka jest bardziej różowawa, ale różnica jest minimalna plus ciałko ma już prawie rok więc mogło zmienić nieco kolor, bo początkowo napewno było też bardziej różowawe nic obecnie). W tym momencie waham się pomiędzy ciałkiem z Doll Family-H a Dollzone (z czego eventowo lepiej wypada to pierwsze ciałko, bo dostaje jeszcze dodatkowe rączki+high heels lub stopy baletowe gratis). No nic mam jeszcze chwilkę, żeby się zastanowić na doborem ciałka, ale to jest teraz bardzo dobry czas, bo prawie wszystkie firmy mają wiosenne eventy : )



Dzisiaj zrobiłam także sesję mojej nowej główki, która otrzymała imię Canna. Zapraszam do następnego wpisu : )
 

 
Przy okazji sesji z kotem zabrałam ze sobą w plener także nowo przemalowaną Barbie. Jest to moja panna pizzowa, która trafiła mi się w Barbie Color Reveal.

Początkowo nie byłam jakoś za bardzo zachwycona twarzą tej Barbie, jednak kiedy powstał w mojej głowie koncept na faceup i jej stylizację ta lalka zaczęłam mi się podobać : ) Zdecydowałam się zrezygnować z wiga na rzecz przerobienia jej plastikowych włosów na rude oraz dodania dwóch koczków zrobionych z epoxy. Miała ona zostać rudzielcem także nie mogło zabraknąć piegów na jej twarzy : ) Wykorzystałam także jej bardzo szeroki uśmiech do zrobienia na jej zębach stałego aparatu. Oczywiście dostała także nowe ciuszki i buty oraz imię- Margarita (które nawiązuje do jej pizzowych korzeni ; )) Podsumowując jestem bardzo zadowolona z tego jak udało mi się odmienić tą lalkę ; )












I jeszcze zbliżenie na faceup ; )


 

 
W ten weekend można było już poczuć pierwszy powiew wiosny. Cudownie... nawet nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo zmęczył mnie mróz i śnieg. Dzisiaj nie mogłam zmarnować takiej okazji czyli ciepłej i słonecznej pogody. Zabrałam ze sobą Oreo. Zobaczcie kogo spotkał podczas swojej pierwszej wędrówki ; ) Myślę, że w przyszłości raczej będzie unikał podobnych spotkań : D


















I jeszcze dwa dodatkowe bonusowe ujęcia : )


 

 
W tym roku dołożyłam swoją cegiełkę do WOŚP kupując lalkę (cóż za zaskoczenie : D) Mój TŻ mówi, że powinnam wystawić trochę swoich na aukcje a nie kupować nowe : D Może w przyszłym roku coś przerobię specjalnie na aukcję na WOŚP. Jednak raczej niechętnie puszczam w świat swoje przemalowane lalki, bo po repaintcie i w nowej stylizacji są już moje i jedyne w swoim rodzaju.
Odbiegam od głównego wątku, a przecież tematem tego wpisu jest moja nowa dziewuszka w lalkowej rodzinie : ) Wylicytowałam lalkę z bajki Spirit Riding free- Abigail. Musiałam się dokształcić co to animacja, bo tytuł kompletnie nic mi nie mówił. Po obejrzeniu fotek firmowych i ownerskich lalka wydała mi się bardzo obiecująca, dlatego też postanowiłam o nią powalczyć w licytacji ; )
Abigail przybyła do mnie w zastępczym stroju od innej lalki z tej serii, jednak nie ma to znaczenia, gdyż jej kowbojski look nie zostanie z nią na długo. Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie rozbrała lalki, żeby zobaczyć jak wygląda bez ubrania; ) Jak widać lalka ma wiele wspólnego z Monsterkami, ale jej ciałko nie jest aż tak przerysowane (szczególnie jeśli spojrzymy na jej tłów). Niestety po bliższym przyjrzeniu się ciałku widać plamy po mazakach szczególnie na przedramionach. Magiczna gąbka ani zmywacz nie robią na nich wrażenia ; / Pozostaje jeszcze użyć papieru ściernego, zamalowanie tych plam lub zakrycie ich ciuchami. Zdawałam sobie sprawę, że lalka jest używana, ale takie przykre niespodzianki zawsze są dołujące : / Jeżeli chodzi o jej włosy to zostawię jej oryginalną czuprynę, bo włosy są dobrej jakości i są bardzo gęsto zrootowane. Trochę je wyrównam i przerobię tak aby pasowały do stylizacji ; ) Jej obecny makijaż idzie oczywiście do zmycia. Jej nowy look będzie bardziej słodki i uroczy. Na ostatnim zdjęciu ubrałam ją w próbkę tego jak widzę jej przyszłą stylizację ; )










 

 
Stworki wydobywane z lodów "I dig monsters" wyczaiłam swego czasu na YT. Bardzo spodobały mi się te potworki i ja także postanowiłam pobawić się w ich odkrywanie ; ) W tym celu zakupiłam pojedynczy lód oraz wersję, która skrywa maskotkę i mniejszego potworka.
Najpierw zaczęłam od mniejszego opakowania.



Trafił mi się lód w pięknym chabrowym kolorze. Masa pachnie lekko owocowo, kojarzy mi się z zapachem winogron. Dlatego na opakowaniu pisze aby tego nie spożywać ; )



Z "patyczków" loda składa się narzędzia do wykopywania potworka, w tym przypadku mam nożyk i tarkę ; ) Sama masa jest bardzo śmieszna w dotyku, mokra i żelowa, faktycznie imituje trochę taki wodny lód ; ) Patrząc po tym jak inni wydobywali swoje potworki na YT i jaki można zrobić sobie bałagan przygotowałam sobie odpowiedni pojemnik na tą masę ; )





I oto mój potworek : ) Trafił mi się zwykły commonowy okaz, liczyłam na jakiś w bardziej pastelowych kolorach, ale nic nie szkodzi. Ten trafi do przemalowania : )



No to teraz czas na większego potworka. Opakowanie robi wrażenie : ) Zachowałam je sobie, narazie nie mam na nie pomysłu i robi za ozdobę na półce ; P
W środku mieści się duża maskotka z zawartością.







Tym razem trafił mi się fioletowy lód.



Oraz trzecie narzędzie chyba moje ulubione : D Trochę działa jak obieraczka do warzyw : P



Tym razem trafił mi się unikatowy potworek, który jest dostępny tylko w tych dużych wersjach lodów. W swoim wnętrzu ma śnieżynki, które świecą w ciemności ; ) Tego potworka nie będę customizować.



I wszystkie potworki razem ; ) Tak jak pisałam wcześniej fioletowy potworek zostanie przemalowany i zcustomizowany, a potem zostanie maskotką jednej z moich lalek ; )







Muszę przyznać, ze była to fajna zabawa ; ) Z drugiej strony producent nie pisze co powinno się potem zrobić z tą masą... Ja wyrzuciłam ją do śmieci, chociaż próbowałam ją rozpuścić w wodzie,a jako że się nie dało stwierdziłam, że nie będę tego spuszczać w toalecie.
 

 
W sobotę pogoda dopisała, więc zrobiłam repaint mojej Ayumi. Po zmyciu jej firmowego makijażu okazało się, że rzeźba jej twarzy jest bardzo ładna z lekkim uśmiechem bez pokazywania zębów (co jak na Barbie jest dość rzadko spotykane). Równocześnie zaskoczyło mnie to jak bardzo wyraziście zaznaczone są jej oczy. To co nieco pokrzyżowało mi plany, bo chciałam jej zrobić bardziej skośne oczy niż wskazywała by na to jej rzeźba. Tak wyglądała po zmyciu makijażu:



Zapewne dziwi Was, że jej włosy nie zostały usunięte kompletnie. Jednak na takiej główce wig trzyma się znacznie lepiej i nie zsuwa się ; )

W niedzielę zrobiłam jej szybką sesję na balkonie. Z powodu gorszego światła i tego, że było cholernie zimno (i chyba trzęsły mi się ręce ; P) to praktycznie wszystkie zdjęcia wyszły nieostre : / Jedno zdjęcie wyszło akceptowalne... No nic muszę poczekać na inny dzień, żeby porządnie ją obfocić ; )

  • awatar Gość: dloczego pokazujesz cycory ty lolki? ty chyba jesteś pederastą
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
O serii Barbie Color Reveal usłyszałam od mojej koleżanki z pracy- Ani. Nie wiedziałam, że Barbie także poszły w kierunku lalek niespodzianek. Zaintrygowały mnie te Barbie, więc wspólnie z Anią zamówiłyśmy po dwie lalki, a w tym tygodniu odbyła się zabawa z odkrywaniem co też nam się trafiło ; ) Obie zamówiłyśmy lalki z serii syrenkowej. Jako drugą lalkę zamówiłam Barbie z serii z jedzeniem , natomiast Ania z ostatniej edycji ze zwierzątkami. A oto co nam się trafiło : ) (po lewej są moje dwie lalki, po prawej lalki Ani).



Zdjęcie zrobione komórką, bo nie było czasu na lepsze fotki podczas otwierania : P Jednak dzisiaj zrobiłam już bardziej poglądowe zdjęcia moich dwóch nowych Barbie : )

Zacznijmy najpierw od Barbie z serii z jedzonkiem. Ogólnie jestem zadowolona z lalki, która mi się trafiła. Najbardziej chciałam trafić lalkę z donutem lub popcornem, ale pizza była moim trzecim typem : P Na zdjęciach firmowych nie było tego widać, ale ona ma dość dziwną rzeźbę twarzy i bardzo szeroki uśmiech (Ania stwierdziła, że nadawałby się na Harley Quinn ; )). Jakość samej lalki nie jest jakaś porywająca. Materiał z którego jest wykonana jest bardzo plastikowy. Również samo ciałko nie jest rewelacyjne, bo zakres ruchów jest mocno ograniczony. Jednak i tak nic nie przebije peruki... Ja nie wiem co Mattel miało na myśli tworząc wiga z plastikowym czepkiem. Naprawdę nie byłoby lepiej zrobić czepka elastycznego tak jak mają wszystkie peruki? Jeszcze gdyby te peruki miały grzywkę, ale nieeee mamy na czole piękny wystający plastik : / Ogólnie w chwili obecnej wolę ją już bez tego czegoś na głowie : P Byłam także ciekawa czy faktycznie te peruki pachną jedzeniem ; P Faktycznie tak jest, ale zapach jest bardzo chemiczny i w pierwszym momencie nie skojarzył mi się w ogóle z pizzą. Reasumując jestem zadowolona, ale nad tą Barbie trzeba będzie sporo popracować (no i zamówić jej nowego wiga...)







Teraz parę słów o syrence. Z tej serii podobały mi się wszystkie lalki, więc którąkolwiek bym wylosowała i tak byłabym zadowolona : ) Trafiła mi się mulatka z tęczowymi dodatkami. Fajnie, bo nie mam jeszcze Barbie o takim kolorze skóry ; )Drugim plusem jest to, że akurat lalki z tej serii mają rootowane włosy, więc nie ma tego plastikowego badziewia. Co do jakości tez można by się przyczepić że ktoś im chyba podcinał te włosy po pijaku, takie są równe : P Jednak to nie jest aż tak duży problem, bo można go łatwo rozwiązać nożyczkami : ) Sama jakość wykonanie i rzeźba ciałka są znacznie lepsze niż u lalki opisanej powyżej. Minusem jest oczywiście to, że syrenka może tylko stać albo leżeć. Jednak największym atutem tej lalki jest jej ogon, który jest naprawdę śliczny i mimo że nieruchomy to jest chyba naładniejszym barbiowym ogonem jaki widziałam ; )Za to największe nasze zdumieniem w przypadku syrenek był ... brak pępka. Niby taka pierdołka, ale jakoś tak dziwnie bez niego wygląda brzuch ; P W przypadku tej lalki nie przewiduję może jakiś drastycznych zmian, napewno makeup, ale zastanawiam się też nad przemalowaniem jej tego tęczowego biustonosza i neonowego różu z tylnej strony ogona. Zobaczymy jak bardzo mnie poniesie fantazja ; D





 

 
Początkowo chciałam zostawić oryginalne włosy mojej azjatce Ayumi. Jednak po ich rozpuszczeniu okazało się, że z tyłu są one tak rzadko zrootowane, że gdyby nie główka pomalowana na czarno to byłoby widać prześwity. Dodatkowo nie były one proste tylko falowane i po podcięciu włosów zaczęły się one wywijać w randomowych kierunkach. Nie pozostawało mi nic innego jak zakupić jej perukę i pozbyć się jej firmowych włosów. Naprawdę Mattel mógłby się bardziej przyłożyć do jakości, widać oszczędności na każdym kroku : / Porównując z moją lalką z lat 90 i tego jaka jakość i ilość włosów znajdowała się na główce Barbie to obecnie jest to coraz większy badziew : /
Zanim ogoliłam jej głowę zrobiłam zdjęcie prześwitów na główce. Wystarczyło lekko odchylić włosy aby zobaczyć skalp pomalowany na czarno...



Zamówiona przeruczka przyszła bardzo szybko : O Spodziewałam się że będę na nią czekać miesiącami a tu taka miła niespodzianka : ) Teraz wygląda ona znacznie lepiej niż w jej defaultowych włosach ; ) Czekam tylko na dobrą pogodę w któryś weekend aby ją przemalować. Mam nadzieję, że nie będe musiała czekać z tym aż do wiosny : P



  • awatar Gość: yy ty co ty mosz we łapie? a łapsko takie gdzieś po 30-tce wtf
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dzisiaj przybył do mnie mój spontaniczny zakup z połowy grudnia. Prawie udało mu sie trafić w dzień moich urodzin, spóźnił się raptem 3 dni : )

Zwierzaki od Walloya Morring obeserowowałam na Etsy od bardzo dawna. Szczególnie interesowały mnie ich lisy (oczywiście nie jest powiedziane, że jeszcze takowego nie kupię ; P), ale gdy zobaczyłam gotowe zwierzaki dostępne od ręki w tym jednego, który zawładnął moich serduszkiem długo nie wahałam się z zakupem. Jednak aby upewnić się zanim nacisnę BUY przespałam się z tematem. Aczkolwiek jeżeli już masz dla niego imię i zaczynasz obmyślać sesje to już jest ketchup po frytkach : P

Ok no to teraz fotki a potem jeszcze słów kilka o moim nowym nabytku : )










Ten wzrok Mephisto nie wróży niczego dobrego ; P




I dwa ujęcia z zabawy pomponikiem ; )





Jeżeli chodzi o pozowanie to jest bardzo ciasno zestringowany (porównując z Mephisto), jednak zapewne mój pierwszy kot też był taki na początku a obecnie gumki już powoli domagają się wymiany ; ) Trzyma pozy idealnie, zresztą ciałka obu kotów są bardzo zbliżone (kot od Walloya ma więcej segmentów w tłowiu). Jak widać też na zdjęciach powyżej różnica w wielkości obu zwierzaków jest widoczna(Mephisto ma 8 cm a kot od Walloya 6 cm). Jednak nie dyskredytuje to oczywiście mojego nowego kociaka, po prostu będzie zawsze młodym kotkiem takim pomiędzy kociakiem a dorosłym kotem : P Podoba mi się także "umaszczenie" mojego nowego zwierzaka, obawiam się tylko o te białe skarpetki na łapach, że za moment będą one brudne. Jeszcze porównując oba koty to ten od Walloya nie ma wymiennych oczu (wyglądają jakby były one wklejone na stałe), jednak bardzo podoba mi się ich miodowy kolor, więc raczej i tak bym ich nie zmieniała ; ). Ogólnie jestem bardzo zadowolona, że jednak zdecydowałam się na ten spontaniczny zakup : ) A nowy kotek ma na imię Oreo : D
 

 
Od zeszłego roku chodziła za mną chęć kupienia nowego szkiełka do mojej lustrzanki. Oczywiście nadal uważam, że klasyczne 50 mm najlepiej sprawdza się do fotografowania lalek i zapewne nadal będzie to mój podstawowy obiektyw. Jednak tym razem chciałam coś bardziej artystycznego. Zachwyciły mnie uwspółczesnione wersje obiektywów Petzvala z ich swirly bokeh (dla zainteresowanych podaje link do artykułu i zdjęć na blogu fotograficznym dotyczącym obiektywu, który chciałam zakupić- Lomography Petzval 85mm F/2.2 https://blog.interfoto.eu/2018/07/08/lomography-petzval-85-mm-f-22/). Już byłam bliska zakupu tego obiektywu, jednak ostatecznie zrezygnowałam. Natomiast teraz kiedy naszło mnie znowu aby zakupić tego typu obiektyw okazuje się, że nie jest on już dostepny w żadnym sklepie czy stronach aukcyjnych w Polsce. Wchodził w grę jedynie zakup z zagranicy co przy obecnych covidowych czasach dostaw przesyłek było mi kompletnie nie na rękę. Już nie mówiąc o większym ryzyku, że paczka zaginie lub obiektyw przyjedzie uszkodzony. Jednak zagłebiłam się trochę w temat starych obiektywów i okazało się, że wiele osób przerabia obiektywy Helios tak aby imitował efekt obiektywów Petzvala. Cena takiego szkiełka jest aż nader kusząca, bo kosztują one 150-200zł (a czasami można trafić je jeszcze tanie) podczas gdy obiektyw Petzvala kosztuje ponad 3000zł... No długo się nie zastanawiałam i nabyłam takie właśnie szkiełko czyli obiektyw Helios 44-2 ; ) (plus oczywiście adapter do mocowania obiektywów z gwintem M42 do Canona)

Dzisiaj odbyły się pierwsze testy obiektywu, więc mogę już coś na jego temat powiedzieć : ) Jeżeli chodzi o sam obiektyw to jest on ciężki, wręcz pancerny. Przy tym obiektywie moja portretówka Canona wygląda jak zabawka dla dzieci i jest leciutka jak piórko. Co za tym idzie waga całego aparatu łącznie z body znacznie się zwiększyła. Dzisiejsze testy odbyły się na statywie i przy użyciu softboxa, bo pogoda nie dopisała (jednak napewno przy pierwszej nadażającej się okazji zabiorę ten obiektyw w plener : )). Co do samego fotografowania musze przyznać że jest to obiektyw wymagający obeznania z fotografią i trzeba dobrze operować trybem manualnym. Najwięcej problemów miałam chyba z ustawieniem ostrości (jednak się człowiek przyzwyczaił do autofocusa a tu ni ma...). Minusem tego obiektywu jest także to że ostrość jest głównie w centrum kadru a reszta jest rozmyta, mleczna i z efektem swirly bokeh. Także trzeba przemyśleć kadrowanie lub potem przyciąć odpowiednio zdjęcie podczas obróbki (i tak właśnie zrobiłam ; )). Napewno też nie jest to dobry obiektyw do każdego rodzaju ujęcia ale według mnie przy portrecie sprawdzi sie rewelacyjnie ; ) Dzisiaj za testera posłużył mi Elymus. Biedaczek przy podsumowaniu roku 2020 został pominięty i mi się szkoda zrobiło chłopaka, więc trzeba było mu to wynagrodzić ; D Do zdjęć użyłam brokatowego tła i dzięki temu fajnie widać to zakręcenie w tle ; )




 

 
Na początku stycznia zaraz po nowym roku naszło mnie, żeby zobaczyć co oferuje Mattel jeśli chodzi o Barbie z ruchomymi stawami. Od dawna chciałam zakupić sobie taką Barbioczkę z serii Made to move, gdyż są one znacznie bliższe temu jak mogą pozować lalki BJD. Początkowo chciałam kupić lalkę z serii yogginek. Najbardziej spodobała mi się Azjatka i nie wiedzieć czemu była ona jakaś ultra rare'owa, a cena za nią była prawie trzykrotnie wyższa niż za pozostałe lalki z tej serii. Zachciało mi się Azjatki, ale jednak nie byłam na tyle zdesperowana, żeby kupować tą konkretną. Stwierdziłam, że poszukam jakie inne azjatyckie moldy ma Mattel w ofercie. Wtedy trafiłam na lalki z serii BMR1959. Sama seria jeżeli chodzi o stylizacje kompletnie mi nie podeszła, ale jedna z lalek miała azjatyckie rysy i ruchome ciałko, więc stwierdziłam, że to jest to ; )

No to jedziemy ze zdjęciami : )
Na początku pudełko, bardzo ładny art, pudełko oszczędne, znacznie mniej krzykliwe niż inne lalki Barbie:



Po odsłonięciu papierowego zabezpieczenia z logiem BMR1959 ukazuje nam się lalka:



A tu już lalka oswobodzona ze wszystkich zabezpieczeń:





Długo nie pobyła w swojej defaultowej stylizacji, rozebrałam ją żeby dobrać się do tego ruchomego ciałka ; ) Ale żeby nie występowała w całkowitym negliżu to założyłam jej sweter w rozmiarze lalek YoSD, który pasuje całkiem dobrze ; ) Kilka prób pozowania. Musze przyznać, że faktycznie da się sporo z tego ciałka wycisnąć jeżeli chodzi o naturalne pozowanie.







Ale niestety nie jest tak różowo jeżeli chodzi o jakość. Szczególnie rzuca się w oczy źle obrobiony staw w jej lewym kolanie i resztka nadlewki. Również usta są nierówno namalowane (akurat to mnie najmniej boli, bo i tak idzie on do zmycia, ale jednak niektórzy kupują lalki i zostawiają ich firmowy look, więc to byłaby duża wada w tym momencie)





Obecnie stworzyłam jej taką casualową stylizację, jej ciuszki jeszcze nie przyjechały ; )



Mam też bekę z jej oryginalnych butków, które jak nic przypominają te marki Buffalo, jedne z najbardziej szkaradnych butów jakie pamiętam z lat 90 ; P Tutaj Mattel też przycebulił, bo jak widać na zdjęciu podeszwa nie jest pełna tylko jest pusta heh...



Reasumując lalka sama w sobie nie jest zła, ale jeżeli mam patrzeć na nią jako na lalkę kolekcjonerką to jakość jest jak dla mnie średnia. Gdybym kupiła ją po to, aby postawić ją na półce nie byłabym zadowolona. Jednak jako że idzie ona do pełnej customizacji to jestem zadowolona z zakupu ; )
  • awatar Gość: Casual zdecydowanie bardziej jej pasuje. Szkoda tylko, że jakość faktycznie taka sobie patrząc po tych ustach :/ A co do azjatki mtm to kwestia, że obecnie to w sumie jedyne (szczupłe, bo jest jeszcze mtm curvy z drugiej edycji) tak jasne ciało made to move i ludzie po prostu masowo je wykupili na hybrydy do jaśniejszych główek na sztywnych ciałach ;)
  • awatar dorothy: Wygląda b dobrze jak jeszcze zarobisz dla niej kostiumy to sesje z jej udziałem będą świetne
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Witajcie w nowym roku : ) Mam nadzieję, że zaczął się on dla Was pomyślnie ; )

Nowy rok przyniósł mi niespodziankę w postaci śniegu ; ) Dla niektórych może nie jest to nic niezwykłego, ale w Szczecinie od kilku lat zimy są w ogóle bez opadów białego puchu (nie liczę opadów, które po chwili zamieniają się w wodę). Dlatego gdy dzisiaj padało od rana i ok godz. 14 nadal padało, a na dworze zebrała się widoczna warstwa śniegu, postanowiłam wyskoczyć na szybką sesję. Tak szybko zbierałam się chcąc złapać jeszcze resztki światła dziennego, że zapomniałam zabrać futrzany peniuar, który bardziej pasował by do sesji niż letnia sukienka no ale cóż ; P Same warunki też były ciężkie, bo śnieg był bardzo mokry i szybko się topił, więc po chwili wszystko było pokryte wodą. O ile o lalkę i siebie się nie martwiłam to najbardziej obawiałam się o moją lustrzankę (staruszka ma już 12 lat i zdecydowanie nie jest wodoodporna : P). Już nie wspomnę o parującym wizjerze ze względu na założoną maseczkę : P Także reasumując warunki były trudniejsze niż zazwyczaj (a może po prostu już dawno nie robiłam sesji w śniegu i zapomniałam jakie to jest trudne). Nie wszystkie zdjęcia wyszły ostre i sporo poleciało do kosza, ale coś udało się wysupłać ; )









 

 
Czas na małe podsumowanie roku 2020 : )

Jeżeli chodzi o lalki to ten rok nie był gorszy niż poprzednie. Skompletowałam trzy nowe lalki- Ravenalę, Avenę i Lemne. Mimo ograniczeń powstało więcej sesji niż w zeszłym roku. Zrobiłam także akcesoria dla lalek, na które do tej pory nie miałam czasu (m.in headress przy użyciu quillingu oraz perukę Marii Antoniny). Jak widać wykorzystałam zamknięcie w domu w pełni ; ) Lalkowo mogę więc uznać ten rok za udany.

Znacznie gorzej ma się kwestia podróżowania. W tym roku chciałam odwiedzić Koreę Południową i z mojego wyjazdu nic nie wyszło : / Nie wiem czy w przyszłym roku sytuacja będzie lepsza, mogę mieć tylko taką nadzieję ; )

Żegnamy rok szczura. Mam nadzieję, że wraz z nim odejdą także ograniczenia i maseczki czego Wam i sobie życzę ; )

 

 
I ostatnia część dotycząca niespodziankowych giftów gwiazdkowych : ) Z zakupionych dwóch filiżanek Kitten Catfe Meowble Yarn Ball dostałam takie kociaki : ) (oba kjutne ; ) ale któregokolwiek bym dostała byłabym zadowolona bo wszystkie były urocze ; ))



Oba kociaki wylądowały jako zabawka dla Mephisto przy jego drapaku a kawałki materiału, w które były zawinięte kociaki posłużyły do zabawy ; )









I bonus- kociak w butelce ; )


A tymczasem Catleya spokojnie popijała sobie herbatkę z kociej filiżanki ; )




  • awatar dorothy: Super kot ... a drugie klimatyczne
  • awatar Tamashire♥: Jak dobrze widzieć tutaj kogoś z dawnych lat! Widzę, że tutaj nadal pięknie jak kiedyś! ^^
  • awatar Tamashire♥: Jak dobrze widzieć tutaj kogoś z dawnych lat! Widzę, że tu nadal pięknie jak kiedyś! ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Tak jak pisałam wcześniej lalkę z serii NaNaNa Surprise doll kupowałam w celu otrzymania konkretnej lalki a była nią Aspen Fluff : ) Urzekła mnie jej zimowa stylizacja w bieli i błękicie oraz te podkolanóweczki w króliczki : ) Z serii tych lalek mam na oku jeszcze jedną, która szczególnie mi się podoba. Także może niedługo śnieżny królik dorobi się towarzyszki ; ) Jedyne co mnie denerwuje w tej lalce to za długie włosy : / Nie lubię kiedy lalkom majtają się włosy po podłodze, więc pewnie nieco je skrócę tak mniej więcej dokąd sięgają podkolanówki ; )
A tymczasem fotki : )