• Wpisów:563
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis:wczoraj, 22:33
  • Licznik odwiedzin:107 849 / 2583 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Docelowo nowy makijaż Violi był robiony pod konkurs na forum DoA (Den of Angels), gdzie do stworzenia face-upu trzeba było użyć jedynie pasteli i jednej kredki bez stosowania farb, akwareli itd.(inne przybory typu pędzelki, waciki, rzęsy i inne przybory były bez ograniczeń). I zrobiłam taki właśnie makijaż przypominając sobie moje początki kiedy to pierwsza próba wykonania brwi akrylami zakończyła się totalną porażką i użyłam właśnie kredki akwarelowej >.> Teraz mimo ograniczeń było mi znacznie łatwiej, ale wiadomo po prawie 10 latach robienia komiszy nabiera się większych umiejętności ; ) Ostatecznie zdecydowałam, że jednak nie zgłoszę się do konkursu, bo tak na dobrą sprawę czy potencjalnie jest mi potrzebna kolejna główka lub lalka? Stwierdziłam, że nie, bo ledwo ogarniam to co już mam na stanie ; P A tak przy okazji konkursu zmobilizowałam się, żeby stworzyć stylizację, o jakiej już dawno myślalam ; ) Uwielbiam czekoladę, więc dlaczego by nie połączyć tego z lalkami : D?














 

 
Czy ktoś pamięta, że kiedyś gdzieś drogą częściowej wymiany za mejk udało mi zakupić główkę Sainta? Zapewne nie, bo pojawiło się raptem jedno zdjęcie (które było także arrivalem tej główki), a potem przeleżał sobie radośnie w kartoniku przez prawie dwa lata. Głównym problemem jaki z nim miałam to brak sprecyzowanej wizji na jego wizerunek. W sieci jest cała masa Saintów (kiedyś był tak popularny, że miałam wrażenie, że wszyscy go mają : P), a ja chciałam stworzyć takiego jakiego jeszcze nie widziałam. Jednak kiedy już wydawało mi się, że mam super nowy pomysł na niego, przeglądałam internety i okazywało się, że nope ktoś już wpadł na taki sam lub podobny pomysł. Nie wiem czemu się tak uczepiłam tego, aby mój Saint był niepowtarzalny hmm… chyba nie chciałam aby ktoś mi zarzucił, że mój Saint wygląda podobnie jak lalka XYZ. Jednak po (jak już pisałam) prawie dwóch latach stwierdziłam, że mam to gdzieś czy mój Saint będzie podobny do jakiegoś innego na drugim końcu świata. Wystylizuję go tak jak ja czuję i tak, aby pasował mi do postaci jaką będzie przedstawiał. Wystylizowałam go już jakiś czas temu, jednak czekałam ponad miesiąc na kapelusz ze sklepu Sartoria i okazało się, że kapelusz jest za mały : / (niby miał być rozmiar MSD, a faktycznie pasuje na główkę wielkości 5-6”…). Szkoda dopełniło by to całości, jednak może jeszcze znajdę podobny kapelusz w późniejszym czasie ; ).
Co do samej sesji to umordowałam się dość mocno, bo chciałam zrobić dym z papierosa za pomocą kadzidełka, jednak prawie nie było tego widać na zdjęciu, a jedynie ufajdałam spodnie Sainta tym co z niego zostało. Także nie pozostawało mi nic innego jak dorobić go w programie graficznym. Ogólnie nie jestem za paleniem papierosów, dym papierosowy mnie drażni i cieszę się, że czasy kiedy wszyscy mogli palić w lokalu już minęły. Jednak jakoś tak do niego fajki mi pasują ; )


















  • awatar SugarFirefly: Twój Saint bardzo mi się podoba :) Ja na swojego czekam już ponad 12 miesięcy i nie zapowiada się, że dotrze w najbliższym czasie :/ Bardziej zamówiłam go dla ciałka, rąk itp. ale skoro miałam wybrać do tego głowę (i różne jej wersje), padło właśnie na Sainta, bo wydał mi się najbardziej ciekawy. Ogólnie panowie z Dollshe raczej nie są w moim typie. Ja swojego planuje troszkę modować, ale nigdy tego nie robiłam i nie wiem co mi z tego wyjdzie XD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Tym razem powstała maska inspirowana ko-omote, używanymi w teatrze japońskim dla mojej Karin : )
Sesja zaczęła się od spektakularnego upadku po ustawieniu pierwszej pozy >.> Wiał dość mocny wiatr i mimo, że wydawało mi się, że lalka stoi stabilnie fiknęła na bok : / Całe szczęście obyło się bez połamanych palców czy uszkodzenia twarzy, ale to był chyba cud, bo upadła prosto na kamienie...Potem balam się od niej odchodzić na dalszą odległość i robiłam zdjęcia tak aby byla w zasięgu mojej ręki : P Tak w razie W jakby chciała fiknąc jeszcze raz ; )


















  • awatar chiriann: Piękne ujęcia! Padające lalki w czasie sesji to prawdziwa zmora... Potrafią przyprawić o zawał.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
W tygodniu dwa razy wylądowałąm nad morzem- za pierwszym razem w Świnoujściu oraz po niemieckiej stronie w Ahlbeck i Heringsdorf a także w Międzyzdrojach : ) Na pierwszą wyprawę wybrałąm się wraz z Justyną i moim szczurkiem Pixie. Z tego wypadu powstało trochę zdjęć ; )














I bonusy : )
Tutaj Justyna stwierdziła, ze wygląda jak zdechły szczur, ale w sumie dobrze oddaje to jak się czułam w najcieplejszym dniu w roku >.>


Tutaj nieco zmieniona kolorystyka pierwszego zdjęcia:


A tutaj kompan mojej Pixie : )(skala trochę nie ta, bo wygląda jak piesek a nie szczurek : P)


No i moja skromna osoba na falochronie w Rewalu : )
  • awatar chiriann: Pixie prezentuje się przeuroczo, choć na falochronie chyba też trochę niepewnie. A na leżaczku to po prostu szczur zrelaksowany, nie zdechły!
  • awatar SugarFirefly: Jaka miła sesja. Szczurek na leżaku uroczy. Nenek również fajnie wygląda :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Kolejne podejście do masek : ) Tym razem wersja steampunkowa ; ) Zacne tło sponsorowały nam szczecińskie dinozaury czyli dawne dźwigi stoczniowe, które teraz służą jako ozdoba bulwarów. Jak zwykle nie obyło się bez przeszkód- tym razem były to pajęczyny brrr >.> Dźwigi były nimi oblepione... dobrze, że nie było widać rezydujących na nich lokatorach : X














I szczecińskie dinozaury : )
  • awatar chiriann: Bardzo klimatyczna sesja! Maska piękna, ale zachwycił mnie też cylinder!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Od zawsze chciałam mieć jakiegoś mangopysia w kolekcji. Nie jestem wielką fanką vinyli jeśli chodzi o sam materiał (może i lżejszy niż żywica, ale strasznie się syfi od kolorowych ubrań) oraz tego, że niejednokrotnie kosztują krocie, a ja tak naprawdę nie widzę, większej różnicy w ich twarzach (wiem może to być herezja dla osób, które uwielbiają mangopysie, ale dla mnie one różnią się tak nieznacznie, że nie mam potrzeby posiadania konkretnego moldu).
Jakiś czas temu wypatrzyłam na Alice Collections, że Doll Family sprzedaje mangowa główkę za jedyne 25$. Stwierdziłam, że zaryzykuję i kupię tę głowkę dla trochę pożółkłego Dollzonowego ciałka, na którym była moja Erica. Za arrival robi to jednyne zdjęcie, bo za szybko dorwałam się do pudełka, żeby sprawdzić czy główka będzie pasować na ciałko ; P



Jak widać rozjazd żywicy nie jest zbyt duży. Co do samej główki muszę przyznać, że cena w stosunku do jakości jest rewelacyjna : O Naprawdę byłam aż zaskoczona jakością. Żywica gładka i przyjemna w dotyku, wszystko pięknie wykończone. Ale najbardziej rewelacyjny jest headcap. Idealnie dopasowany tak, że praktycznie nie widać łączenia, magensy trzymają aż za mocno : D Niejedna co bardziej znana lalkowa firma mogłaby brać z nich przykład ; ) Poza tym podoba mi się to, że nie ma ust. Może brzmi to dziwnie, ale brak ust daje większe pole manewru jeśli chodzi o makijaż i mimikę twarzy ; )

Dzisiaj pomalowałam moją nową główkę: ) Nazwałam ją Eriko ; )











  • awatar chiriann: Ma bardzo milutki pyszczek :). Pasuje jej ta zaskoczona minka i gigantyczna kokarda - mangowość w najlepszym wydaniu!
  • awatar SugarFirefly: Łał, niezły aniołek ci z niej wyszedł :) Brawo! Śliczne ma oczka :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Maska podejście drugie ; ) Tym razem wyszły z jednej maski dwie. Najpierw zrobiłam unicorwnową, która docelowo miała być dla Daphne, ale okazało się, że ma za dużą główkę i maska nie zakrywała całości twarzy. W masce wystąpiła za to Aurinia ; ) A potem przerobiłam ją na taką aby bardziej pasowała do charakteru Aurnini ; ) Btw robienie tych masek robi się uzależniające : P Trzeba kupić kolejne maseczki w Sephorze hehe... ;)
















  • awatar chiriann: Maski wyglądają niesamowicie. Kto by pomyślał, że takie cudeńka mogą się kryć z Sephorze ;)...
  • awatar SugarFirefly: Bardzo fajny pomysł z tymi maskami. Jak tak dalej pójdzie, to pewnie znajdą się zainteresowani zakupem takiej ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Oprócz mini akwarium z poprzedniego wpisu Justyna dostała także w prezencie marimo : ) Na tego kulitego glona (polska nazwa gałązatka kulista...marimo brzmi znacznie ładniej)trafiłam kiedyś przeglądając Etsy. Zauroczyło mnie jak w niewielkim naczynku można stworzyć namiastkę akwarium : ) Na plus jest także fakt, że marimo to bardzo mało wymagający i wolnorosnący glon. Można go trzymać praktycznie w czymkolwiek (po wpisaniu „marimo” w google możecie sobie zobaczyć jak wiele różnych możliwości daje ta zielona kuleczka ; )) i wrzucić dowolne elementy jako dekorację (byleby nie wchodziły w reaklcję z wodą). Zachęcam do stworzenia sobie takiego niewielkiego wodnego świata : ) A tymczasem moja aranżacja marimo (chciałam jak najmniejsze, ale nigdzie nie mogłam znaleźć takich malutkich : /) z tłuczonym szkłem z Ikei i muszelkami z Iwami : )



 

 
Z okazji urodzin Justyny stworzyłam mini akwarium dla jej lalek Haru i Makoto : ) Jednak kiedy tylko Mephisto to zobaczył nie mógł się oprzeć, żeby nie przyczaić się na pływającą w akwarium rybką ; ) Taka już kocia natura : P








  • awatar chiriann: Sesje z Mephistem to nieodmiennie moje ulubione. Przepiękne akwarium! A kota taka uroczo ciekawska...
  • awatar SugarFirefly: Akwarium jest fantastyczne! wow..jak je wykonałaś?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Stwierdzam, że niedlługo będę mogła napisać książkę pt.:”Moje plenerowe faile” hehe : P...ale po kolei ; ) Jakiś czas temu zaplanowałam sobie, że chciałabym zrobić zdjęcia na plaży miejskiej w Szczecinie. Jednak aby to zrobić bez tłumu gapiów stwierdziłam, że najlepszym terminem będzie poniedziałek rano ; ) Wybrałam się na miejsce przed godziną 8, bo według Googla plaże otwierają o 8. Niestety okazało się, że była to błędna informacja i plaża miała zostać otwarta dopiero o 10. Heh no nic stwierdziłam, że zjem sobie śniadanie w KFC (niestety miałam do wyboru albo Mac albo KFC, wszystko inne czynne od 9 lub 10 : / ). Przesiedziałam tam 1,5h po czym po raz drugi wybrałam się na plaże. Jednak po dotarciu na miejsce (a było już grubo po 10) dalej wszystko było zamknięte >.> Poczekałam jeszcze chwilę jednak nikt się nie pojawił. Chyba komuś się zaspało albo olali sprawę, bo przecież kogo może przywiać o tak wczesnej porze w poniedziałek : / Wracając do domu mijałam plac zabaw, gdzie wszystko było wysypane piachem. Stwierdziłam, że z braku laku może tutaj uda mi się cyknąć parę fotek. Niestety chwilę po tym zjawiły się 3 dzieciaki z matkami czyli mój plan B też nie wypalił : / Wróciłam do domu z poczuciem porażki : ( I wtedy wpadłam na pomysł, ze sama sobie zrobię plażę na moim balkonie o! A oto efekty domowej plaży : )











  • awatar chiriann: Czymże byłyby plenerowe sesje bez dramatycznych historii, które za nimi stoją ;)? Ale balkonowa plaża wygląda szalenie profesjonalnie i gdybyś nie napisała, nikt by się nie zorientował, jestem pewna :).
  • awatar SugarFirefly: Podziwiam za cierpliwość XD Ja bym chyba mordowała ludzi po drodze lol - jak już idę na sesję w plener to chcę, aby się wszystko udało, bo lustrzanka to ciężki diabeł :( (albo ja za mała i chuda XD) Tak czy inaczej jak widać na ślicznych zdjęciach, z sytuacji wyszłaś obronną ręką.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Ostatnio zabrałam się za doprowadzenie do porządku starego ciałka z DZ i tego dnia popełniłam jednarazowo chyba najwięcej faili : P.

Ciałko trzeba było wyczyścić, zrestringować na nowo i usunąć hot glue z jointów. O ile wyczyszczenie ciałka nie było problematyczne to z kolei wygrzebanie starego hot glue, który siedzi tam kilka lat to była rzeźba... Nawet suszarka niewiele pomagała, a nie chciałam za bardzo nagrzewać żywicy, bo może się odkształcić pod wpływem wysokiej temperatury. Także koniec końców zostało mi manualne wygrzebanie tego paznokciami : / Kiedy już wyczyściłam ciałko zabrałam się za restring. Okazało się, że gumki 5mm, które jej kupiłam nie zmieszczą się w otworze na głowę... Trzeba było na szybko poszukać innych gumek. Znalazłam jakieś używane nieco cieńsze i zaczęłam restringować korpus i nogi. Na koniec potrzebowałam silnej męskiej ręki, bo nie dałam rady naciągnąć gumek : P Po czym kiedy nałożyłam już drugą stopę i byłam z siebie taka dumna przypomniałam sobie, że powinnam najpierw zacząć od rąk, a potem składać korpus i nogi...Widać jak dawno nie robiłam tej "ulubionej" przeze mnie czynności skoro zapomniałam o tak podstawowej zasadzie : x Jednak stwierdziłam, że nie będę rozkładać jej znowu na czynniki pierwsze i jakoś przepchnę gumkę od rąk . Po około pół godziny w końcu się udało. Normalnie wykończyło mnie to fizycznie i psychicznie. Jednak trzeba było to w końcu zrobić, bo strasznie zapuściłam to ciałko >.> Teraz cielsko czeka na nową główkę, mam nadzieję, że niedługo dojdzie ; )
Przy okazji dokonałam także niewielkiej roszady jeśli chodzi o stopy i dłonie. Ciałko z DZ dostało płaskie stopy i normalne, niejointowe dłonie, natomiast Weigela dostałam jointowe łapki i stopy na obsasie ; )
Teraz w końcu może bez problemów dzierżyć swojego Vorpal Blade : )





 

 
Tydzień temu wybrałam się w plener z Aurinią. Wcześniej upatrzyłam sobie małe skupisko młodych drzewek robini akacjowej i stwierdziłam, że idealnie nadadzą się one do sesji w rozmiarze lalkowym ; ) Niestety jak to zwykle w przypadku sesji plenerowych nie wszystko da się przewidzieć i nie wszystko wygląda tak jak to widzimy z większej odległości. Na miejscu okazało się, że młode drzewka robinii (o czym zapomniałam…) posiadają ciernie i to takie, które czasami dochodza nawet do centymetra długości >.> Także możecie sobie wyobrazić jak „latwo’ lawirowało się pośród tych drzewek. Dość szybko opuściłam tę miejscówkę i wracając do domu zahaczyłam jeszcze o dwie, jednak cały czas gdzieś w okolicach drzew robinii. To co wynagrodziło mi wszelkie niedogodności to cudowny zapach kwiatów, nie ma chyba piękniej pachnących drzew. Wóciłam do domu wręcz upojona tym zapachem : 3 A teraz zapraszam do obejrzenia sesji z tej wyprawy ; )


















  • awatar chiriann: Przepiękna sesja, taka rozświetlona słońcem... I gdy się mocno skoncentrować, można nawet poczuć zapach ;)...
  • awatar SugarFirefly: Ania z Zielonego Wzgórza - to pierwsze co ujrzałam ;) Śliczna sesja, warto było!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jakoś musiałam wynagrodzić mojej małej Abelii jej ostatnie smutki. Przebrałam ją w nowe ubranko (w którym miała jechać na rocznicowy, ale niestety dotarło 2 tygodnie po czasie…), ale nadal była smutna. Jednak miałam tajną broń na wszelkie smuteczki : )...










  • awatar chiriann: Ha ha, to rzeczywiście lek na całe zło. Abelia ma bardzo nieśmiały uśmieszek, ale zawsze ;)...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jeszcze jedna sesja, która powstała w czasie majówki ; )

Kiedyś pisałam, że strasznie nie lubię u lalek linii po odlewach. Dlatego jeśli firma lalkowa nie oferuje takiej usługi zawsze skwapliwie zabieram się do ich usuwania. Jednak w przypadku ciałka Kid Ballerina z Dollmore jakoś tak nie miałam czasu lub chęci, aby się za to zabrać. Postanowiłam, że zajmę się tym w majówkę, bo ciałko ma już prawie rok (najlepiej jest usuwać linie od razu po przybyciu, potem żywica może zmienić kolor i ślady po usuwaniu linii będą widoczne).

Tym razem użyłam do tego celu narzędzia jakie kiedyś dostałam w evencie podczas zakupów z Alice Collections. Jest to oczywiście zwykła maszynka do obrabiania paznokci, zresztą niezbyt dobra jakościowo, jednak sprawdziła się w przypadku innych rzeczy, które miała okazję nią robić. Jak się okazało bardzo fajnie nadaje się do usuwania linii, ale oczywiście trzeba cały czas kontolować, żeby nie usunąć za dużo żywicy. Nawet z tą maszynką usuwanie linii zajęło z jakieś 3 godziny.

Zrobiłam jej nawet zdjęcie z tego przedsiewzięcia : ) Ciałko wygląda tutaj jakby się broniło przed zabiegiem : P (a nie było specjalne pozowane).



Skoro już rozebrałam lalkę to postanowiłam ją przebrać. Ostatnio wystąpiła w bieli, teraz jest czarną primaballeriną ; ) Ciekawe jak Wam się spodoba w takiej wersji; )









  • awatar chiriann: Pamiętam, że linie odlewowe na lalkach z Dollmore'a były dla mnie niemiłą niespodzianką - moje wcześniejsze żywice z Angell Studio ich nie miały, nie miał ich także maluch z Dollzone. Twoja panna jednak teraz błyszczy pełnią urody :)
  • awatar SugarFirefly: Też nie cierpię linii po odlewach. Nigdy nie zrozumiem dlaczego te tańsze firmy wysyłają lalki dopieszczone i idealnie wygładzone, a te znane i te, które niemało liczą za swoją pracę, bardzo często wysyłają lalkę z okropnymi niedoróbkami na ciele :/ Sesja jak zawsze udana :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jedną z zaległych rzeczy jakie robiłam podczas majówki było ogarnięcie zdjęć lalek jakie uzbierały się przez ok 3 lata <: ) ...
Kiedyś pisałam na blogu, że zawsze co roku wybieram sobie moje ulubione zdjęcia jakie zrobiłam podczas całego minionego roku i tworze z nich album. O ile zawsze co roku robiłam selekcję fotek, które potem trafiały do wywołania to niestety dalsze kroki czyli kupno albumu i wklejenie jakoś nie dochodziło do skutku. W efekcie miałam teraz do ogarnęcia ponad 200 fotek (a kolejne 100 zdjęć z 2017 roku jest w drodze ^_^”…). Nie wiem jak zapatrujecie się na wywoływanie zdjęć (teraz niestety jest to coraz rzadsza forma trzymania zdjęć), ale ja praktykuję to od 2012 roku i muszę przyznać, że raz jest to super pamiątka, dwa zawsze mam do nich dostęp nawet jak nie ma prądu ; ) oraz po trzecie fajnie widać jak zmieniają się moje lalki oraz jakość moich zdjęć. Polecam taką formę trzymania swoich ulubionych zdjęć : ).
Jako, że roboty miałam od groma postanowiłam zaangażować pomocników i trafiło na Abelię. Liczyłam na to, że mała się nieco rozchmurzy, ale kiedy zaczęła pokazywać niektóre zdjęcia i że w przyszłości chce wyglądać tak pięknie jak ta Pani to stwierdziłam, że to nie był dobry wybór… No nic ostatecznie zajęłąm się tym sama, zajęło mi to tylko ponad 6 godzin… A oto mini sesja z całego przedsiewzięcia ; ).







 

 
Wczoraj popełniłam taką o to sesję z moją Daphne ; ) Tym razem więcej przygotowań wymagała moja osoba niż Daphne (która zawsze wygląda idealnie ; )). Pierwszy raz kleiłam także sobie sztuczne rzęsy : D Stwierdzam, że lalkom znacznie łatwiej się je wkleja, chociaż jak na pierwszy raz nie wyszło źle ; )






  • awatar chiriann: Przesłodko się prezentujecie, zarówno razem jak i osobno :D!
  • awatar Gość: Widzę, że Daphne niezmiennie ocieka słodyczą. I ciuszek ciągle w jej szafie! :D
  • awatar Only NM: Można Cię wypożyczyć na sesje? Zdjęcia są mega :) Wstaw na flickra! Wyglądasz super w takim makijażu.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Na nieszczęsną sesję w ruinach wzięłam także mojego kociaka Mephisto, jednak byłam tak zdemotywowana rozładowanym akumulatorem, że ostatecznie nie wyciągnęłam go nawet z torby : / Musiałam mu to jakoś wynagrodzić i pozwoliłąm mu pobuszować po moim balkonie ; )













  • awatar SugarFirefly: Kot na balkonie - heh, moje dokładnie to dzisiaj robiły. Tyle, że te "żywe" ;) Zaliczały werandowanie na słoneczku
  • awatar chiriann: Ależ on jest słodki! Nie mogę się napatrzeć na te zdjęcia - chciałam napisać, które podoba mi się najbardziej, ale nie da rady - wszystkie podobają mi się najbardziej. Pozuje tak cudnie, tak kocio, że aż serce rośnie^^.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jak Wam mija długi, majowy tydzień ; )? Mam nadzieję, że robiecie tylko same przyjemne rzeczy ^___~.

Ja oczywiście nie próżnuję : ) Poza odpoczywaniem i nie robieniem niczego (tak, to też się czasami przydaje : P), lalkuje oraz zajmuję się rzeczami, które od dawna czekają na realizację, ale zazwyczaj brakowało mi na nie czasu lub chęci. Jednak po kolei ; ).

1 maja wybrałam się z Justyną na sesję plenerową. Naszym celem była wieża Quistorpa, a właściwie to jej ruiny znajdujące się w Lasku Arkońskim w Szczecinie. Pogoda była bardzo dobra, co prawda trochę wiało, jednak podczas sesji w ruinach nie miało to aż takiego znaczenia. Ludzi także było niewiele, większość jednak wybrała grillowanie niż spacery po lesie, czyli nic tylko się cieszyć ; ) Jednak mimo tak sprzyjających okoliczności zaliczyłam wtedy jeden z większych faili. Dlaczego? Otóż byłam perfekcyjnie przygotowana na tę sesję. Wzięłam wszystko- lalkę, aparat, statyw, stojak, folię bąblekową (to w razie gdybym miała się tarzać po ziemi ; P) nawet płyn ostraszający na komary i kleszcze. Jedyne czego nie zrobiłam to nie sprawdziłam stanu akumulatora w lustrzance… Musielbyście widzieć moją minę kiedy rozkładam się z całym stuffem, włączam aparat, a tu zero reakcji...Raz, drugi, trzeci i nic. Masakra, nic tylko usiąść i płakać nad własną głupotą… gdyby nie to, że Justyna pożyczyła mi swój aparat to robiłam zdjęcia ziemniakiem chociaż zapewne nie skończyło by się to za dobrze. Inna sprawa, że jej hybrydowy aparat Olympusa (połączenie cyfrówki z wymiennymi obiektywami) oferował taką ilość opcji, że zgubiłam się w połowie O_o Chyba jednak wolę moje mniej skomplikowane lusterko : P Jednak nie ma co marudzić, ważne, ze jednak nie wróciłam z niczym z tej sesji ; )
















I jeszcze bonusowe zdjęcie z małym uwisem Haru, który łobuzował razem z Veronicą w ruinach ; )
  • awatar SugarFirefly: Haha wiesz, ze kiedyś też taką akcję zaliczyłam? XD To mega załamujące jest i ratowałam się telefonem komórkowym :P Sesja wyszła fajnie, ale czy ja widzę Nenka na ciele Obitsu? Trudno było tego dokonać? Sama się przymierzam do tego, ciałko już kupione...
  • awatar chiriann: Wspaniała sesja, mimo tak niesprzyjającej okoliczności aparatowej. Niby ciepły dzień, a z każdego kadru wieje chłodem...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
W weekend zabrałam się za wiosenne porządki lalkowe : ) Pół soboty zajęło mi przebranie całej mojej gromadki lalek i ogarnięcie komody z akcesoriami, ubraniami i wigami. Czasami myślę, że byłabym szczęśliwsza gdybym miała mniej lalek i mniej rzeczy dla nich. Serio nie sądziłam, że kiedyś to napiszę, ale w takich momentach mam wrażenie, że mam tego zdecydowanie za dużo : P Z drugiej strony daje to masę możliwości przy kompletowaniu stylizacji czy przy aranżacji sesji, ale jak już kiedyś pisałam na trzymanie tego wszystkiego przydałby mi się osobny pokój : P Taki masowy update stylizacji wszystkich moich lalek zrobiłam także w innym celu- aby nieco rozruszać się z foceniem niektórych żywiczek, które ostatnio nie miały zbyt wiele mojej atencji (jedna z moich lalek Karin tak długo stała w jednej stylizacji (chyba ponad rok...), że czarny wig zrobił jej odbarwienia na główce >.>) Takie zmiany zawsze dają też nowy ogląd na lalki. Nowa stylizacja=prawie jak nowa lalka : D
W niedzielę skorzystałam z ładnej pogody i wybrałam się z Daphne na przechadzkę po cmentarzu ; ) Wbrew moim oczekiwaniom tam także było sporo ludzi… Dodatkowo zawsze kiedy upatrzyłam sobie jakiś atrakcyjny krzaczek to zawsze ktoś akurat musiał tam oporządzać grób >.< Moim celem były kwitnące drzewa wiśni lub magnolie (w których ładnie odnalazła by się moja pastelowa Daphne ; )), jednak większość była poza moim zasięgiem (czyt. były one za wysokie, a ja zbyt niska żeby sięgnąć do najniższch gałęzi ; P). Ostatecznie dorwałam ładną polankę usianą ziarnopłonem wiosennym oraz krzak forsycji. Jednak jeszcze nic straconego, już upatrzyłam sobie ładną miejscówkę na następną sesję ; ) Oby tylko zdążyć zanim wszystko przekwitnie!














  • awatar SugarFirefly: Dokładnie, czasem też nachodzą mnie takie myśli "Czemu ja mam tego aż TYLE?" hehhe Bosz ten bonnet jest przecudowny!
  • awatar EvilCupcake: Ten kwiecisty bonnet, to cud, miód i maliny.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Ostatnio w Sephorze wypatrzyłam, że oferują oni nieco koreańskich kosmetyków. Moją uwagę przykuła maseczka, a dokładniej mówiąc jej wieczko : P Oczywiście w tym wypadku upiekłam dwie pieczenie na jednym ogniu bo wypróbowałąm kosmetyk a także wykorzystałam wieczko do dalszej przeróbki ; ) A oto omawiana maseczka:


Maseczka wylądowała na mojej twarzy,a ja w tym czasie zajęłam się obrabianiam wieczka tak, aby pasowało do mojej wizji ; )


A na końcu sesja Veronici dla której robiłam ową maskę : )






  • awatar chiriann: Znakomity efekt :)! Warto było kupić maseczkę dla maski ;).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
To jedna z tych lalek, które powinny dać mi kopa w zad, bo w zeszłym roku nie powstała żadna sesja z jej udziałem : / Zresztą widać ten morderczy wzrok ... : P
Czy ktoś jeszcze pamięta, że mam go u siebie?

 

 
Z okazji Dnia Kobiet życzę ownerkom i lalkom płci pięknej wszystkiego najlepszego : D
Ja dzisiaj zostałam rozpieszczona masą słodkości- czekoladkami Lindt, Merci i ptasim mleczkiem : 3)


 

 
Dzisiaj coś zupełnie odmiennego : )
Na forum BJDream został ogłoszony konkurs for fun na przesyłanie walentynek innym lalkom. Jako, że ja nie przepadam za tym świętem i najczęściej go nie obchodzę z moim TŻ to mimo wszystko nie mogłąm sobie odmówić wzięcia udziału, ale na swój specyficzny sposób ; ) Oczywiście miała powstać jedna fotka, ale jak zwykle wyszło ich więcej : P

Z dedykacją dla wszystkich *szaleńczo* zakochanych lalek ; )






 

 
Uwaga, będzie nieco przydługi wstęp także jak ktoś nie chce czytać to musi sobie zrobić scroll-scroll na dół : P

Szczury są moja wielką miłością od niepamiętnych czasów. Zawsze chciałam mieć jednego szczurka, ALE moja mama panicznie się ich boi : ( Do tego stopnia, że nawet gdybym próbowała kupić go wbrew jej woli to zawsze mówiła, że albo ona albo szczur w domu. Niestety nie pomagało mówienie, że przecież będzie w moim pokoju i nie będzie go musiała nawet oglądać. Zupełnie nie trafiały do niej żadne moje argumenty. Z perspektywy czasu stwierdzam, że sama gdybym miała mieszkać np. z pająkiem (których się boję) pod jednym dachem też czułabym dyskonfort (jednak taka wiedza przychodzi z wiekiem, wtedy byłam małą dziewczynką co tupie nogą i mówi, że chce szczurka). Dlatego też po pewnym czasie dałam spokój, bo w moim życiu pojawiały się inne zwierzaki- świnki morskie, chomiki, myszki i psy. Od kiedy nie mieszkam już z rodzicami wydawać by się mogło, że nic nie stoi na przeszkodzie. Jednak teraz z kolei problemem jest to, że wynajmuję mieszkanie, a szczury to gryzonie i małe dewastatory. Nie sądze, aby właściciel mieszkania był zadowolony, że szczury zjedzą jego drwieniane meble : / A z doświadczenia z jeżykiem (który nie jest aż zwinny jak szczur) wiem że wystarczy spóścić zwierzaka na moment a on wejdzie pod szafę, wciśnie się za szafkę itp. Tyle tylko, ze jeżyka nie interesowały meble, ale szczura już owszem, idealne obiekty do gryzienia : P. Im dłużej się zastanawiałam nad zakupem to stwierdziłam, że szczurki mają jeszcze jeden spory mankament – krótko żyją : / Przywiązuje się do każdego zwierzaka, więc jego strata jest dla mnie zawsze bolesna nie ważne czy żyje rok czy 10 lat. Śmierć zwierzaka co dwa lata (albo krócej jeśli choruje) napawa mnie lękiem.
Tak więc kiedy zobaczyłam, że mogę mieć szczurka jako zwierzaka bjd wiedziałam, że prędzej czy później trafi on w moje łapki. Wiem, że to nie jest to samo co obcowanie z żywym zwierzakiem, ale chociaż dzięki temu będę miała namiastkę szczurka, którego zawsze chciałam mieć ; )

No to teraz przejdźmy już do sesji ; ) Zaprosiłam Pixie na powitalne Tea Party : )
























Jako, że Pixie wzgardziła dobrą herbatką ktoś musi ją wypić ; )
  • awatar SugarFirefly: Ja miałam szczurzycę przez jakiś czas, ale koty nie dawały jej spokoju, więc zabrała ją moja koleżanka i naprawdę super się nią zaopiekowała, a szczurowa panna Żyła długo i szczęśliwie :D Szczur BJD fantastyczny! Jest taki "żywy"! Cudne fotki :)
  • awatar ♡Dzuli♡: Moja dziewczyna ma 3 szczurki i miała też wcześniej jednak tak jak pisałaś szybko odchodzą. 1 szczur był uratowany od zjedzenia przez węża i jak się szybko okazało był w ciąży. Urodziło się 8 szczurków. Ich mama po wykarmieniu zmarła bo była już starsza i po prostu to było już dla niej za wiele :( Moja dziewczyna zostawiła sobie jednego maluszka którego chowała od urodzenia. Kiedy zmarła po 2 latach teraz w październiku była załamana. Dalej tęskni za swoją Mimi. Z drugiej strony powiem ci, że szczurki są przecudowne. Sama się szybko do nich przekonałam. Wystarczyło tylko z nimi trochę po przebywać. To jak broją, skaczą, wyginają się w dziwne pozy jest przekochane! Myszki też przecież krótko żyją... Z doświadczenia mojej dziewczyny mogę powiedzieć, że najbardziej ucierpiały ubrania (nauczyły się wchodzić do szafy) i kable. Mebli nie ruszają. Ale ubrania bardzo lubią gryźć. No i oczywiście szczurek zawsze musi być w stadzie ;) Mój przyszły dom będzie miał na pewno króliki,szczury i psy!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Luty okazał się bardzo udanym miesiącem jeśli chodzi o arrivale.Wczoraj doszedł mój kolejny nowy nabytek.
Zapraszam na arrival : )







I uwaga oto moje 14 cm szczęścia czyli szczurek od Elleodolls : D


A tutaj ładny certyfikacik na jakimś skóropodobnym materiale




Jestem szczurkiem zachwycona : D Co prawda jest tak malutki (chociaż i tak większy niż sobie wyobrażałam) i delikatny, że mam wrażenie, że zaraz połamię mu tego jego tycie łapki : O Z kotełkiem nie miałąm aż takiego odczucia, tutaj będę musiała potestowac na co stac mojego nowego zwierzaka : ) Spodziewajcie się niedługo sesji o ile zdołam go pomalować i pogoda mi na to pozwoli ; ) Tymczasem nadałam jej (bo to Pani szczurek ; )) imię Pixie. Ciekawe kto w mojej gromadce stanie się właścicielem nowego zwierzaka ; )

Ja tu gadu gadu, a ona już rozrabia : P
  • awatar SugarFirefly: U mnie też ostatnio arrivale, tylko nie mam czasu wrzuca c - -' Szurek cudowny!!! Gratulacje
  • awatar ~eloe~: Zawsze chciałam mieć szczurka jako odrebną lalkę i jako może nie dodatek, ale jako kompan dla moich lalek : ) Pokazywanie więzi lalki ze zwierzakiem jest bardzo fajne ; ) Kibicuje zakupowi Shiby : )
  • awatar Only NM: Grartki! Bardzo podobają mi się zwierzaki tej artystki, nawet myslałam o zakupie shiby inu tylko w moim przypadku to byłby dodatek dla lalek :) A jak było z Tobą? Wiem że masz kotka bjd, czy to też miał być dodatek czy właśnie zwierzęcą lalkę chciałaś jako lalkę?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dzisiaj zrobiłam sesję mojej nowej wersji Primuli z główką DIMową ; ) Swoją drogą sam makeup zrobiłam jej praktycznie następnego dnia po jej przybycie i jest to absolutny rekord! Żadna lalka nie dorobiła się go u mnie aż tak szybko ; ) Jednak kiedy pogoda zwłaszcza zimą dopisuje to nie można tego przegapić ^_~ Za to dzisiejszy dzień nie był może idealnym na robienie sesji i dużo zdjęć wyszło poruszonych, jednak jak na dość nieudaną sesję nawet miałam z czego wybierać : P Nie przedłużając dłużej zdjęcia ; )
























 

 
Przedwczoraj doszła do mnie główka, którą zakupiłam jeszcze w zeszłym roku.
DIM ogłosił jeszcze jeden event gdzie można było zakupić stare moldy (chociaż powoli robi się z tego taka sama bajka jak u Dollshe, że będą już sold out, no dobra ale zrobimy jeszcze 3 eventy ; P), więc stwierdziłam, że żal byłoby nie skorzystać ; ) Zwłaszcza że zawsze podobałą mi się głowka Lariny. Jednak po długich rozważaniach zdecydowałąm się na Half closed eyes Larinę czyli ten sam mold tylko z półprzymkniętymi powiekami ; ).

Ok no to zaczynamy arrival : )









Larina zastąpi dotychczasową główkę Leeke Wien posadowioną na ciałku Dollmore. Jak bardzo bym nie lubiła tej główki to niestety dopasowanie szyi do otworu było tragiczne. Nie dość, że był za duży to na dodatek główa miała prawie zerową ruchliowść. Poza tym sama główka jest mniejsza i lepiej pasuje do drobnego ciałka Dollmore.
Tutaj dopasowanie z głowką DIM:



I jeszcze jedna fotka w wigu (który niestety jest za duży heh)



I bonus- po wyciągnieciu gąbki z kartonu okazało się, że dostałam pianowego ludka hehe X D

 

 
Niedawno w dość nieoczkiwany sposób weszłam w posiadanie biletów na balet Jezioro Łabędzie, który odbył się w Netto Arena w Szczecinie. W przeciwieństwie do klasycznego baletu były tutaj także wplcione w choreografię elementy tańca na lodzie. Obie z mamą byłyśmy bardzo zadowolone z widowiska : ) Jednak spowdziewałam się, że tafla lodu będzie większa, a tak zajmowała ona tylko 1/3 całej sceny. Z tego powodu nie było niestety możliwe wykonanie większości widowiskowych elementów typu toeloop czy axel, bo nie było tam wystarczającego miejsca na zrobienie najazdu : / Jednak dla mnie lód był tylko dodatkiem, klasyczny balet to jest to : )
Dzień przed tym wydarzeniem wybrałam się na dość spontaniczną sesję, bo akurat zaczął padać śnieg. Stwierdziłam, że będą to idealne warunki do przedstawienia mojej wersji Jeziora Łabędziego. : ) Niestety sesja okazała się porażką. Nie wiem dlaczego stwierdziłam, że na pewno nie przyda mi się w tym wypadku stand dla lalki zwłaszcza, że Primula (bo to ją zabrałam na tą sesję), ma tylko stopy baletowe… Chyba sądziłam, że śnieg będzie wystarczający, żeby utrzymać lalkę w pionie. Cóż… lalka poleciała na glębę bardzo szybko i jeszcze zanim na dobre zabrałam się za robienie zdjęć jej biała sukienka była już brudna. Umordowałam się tam straszliwie i ostatecznie zrobiłam tylko kilka zdjęć z czego tylko jedno nadaje się do pokazania heh… No nic czasami tak jest, że nie każdy wypad na sesję z lalką kończy się powodzeniem zwłaszcza w tak ekstremalnych warunkach.


  • awatar SugarFirefly: Piękne zdjęcie. Szkoda, że sesja się nie do końca udała :( Pokazuj ją częściej!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Korzystając z okazji, że dzisiaj byłam na cmentarzu, aby zapalić znicz i położyć kwiaty na grobach dziadków i babć (niestety mogę odwiedzać ich już tylko w tym miejscu : /)wzięłam ze sobą Laurusa, aby zrobić mu sesję na śniegu. Okazało się, że niestety większość zdążyła już stopnieć i myślałam , że z sesji nici. Jednak okazało się, że w "mojej" miejscówce jeszcze się go trochę uchowało : ) Nie wiem czy w tym roku jeszcze uświadczę śnieg w Szczecinie także trzeba było korzystać z tego co jest; )
























  • awatar chiriann: U nas śnieg zniknął tak szybko, że się na niego nie załapałam... Tobie się udało i efekty są fantastyczne! Widać, że Laurus świetnie się bawił :D
  • awatar SugarFirefly: Przecudowny strój ma twój chłopak!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dwa miesiące temu zdiagnozowano u mojego jeżyka piegmejskiego Mańka nieoperacyjną zmianę w pyszczku. Próbowaliśmy robić co się da lekami, jednak niestety jeżyk chudł i słabł coraz badziej i 2 stycznia zdecydowaliśmy o uśpieniu jeżyka… Każdy jakoś próbuje sobie poradzić z bólem i stratą, ja mam od tego lalki, które najlepiej powiedzą to co czuję…

Dla chętnych podkład muzyczny- kołysanka dla Maniunia:
https://youtu.be/ZuP02g80x2o






















Jeszcze ostatnie zdjęcie Mańka zrobione tuż przed tym zanim zasnął. Śpij spokojnie malutki…




(Przepraszam za tak smutny wpis na początek roku, jakoś musiałam odreagować...)
  • awatar ♡Dzuli♡: Podjęcie decyzji o eutanazji jest zawsze najbardziej bolesną decyzją... robiłaś wszystko żeby mu pomóc ale niestety tylko to pozostało żeby nie cierpiał.. trzymaj się ja żegnając moje zwierzaki też zawsze cierpię...
  • awatar Gość: bardzo mi przykro, trzymaj sie tam jakos. :(
  • awatar SugarFirefly: Tak mi przykro :( Sama przeżywałam to kilka razy ze swoimi kochanymi zwierzakami..to okropny ból...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Czas na małe podsumowanie roku 2017. Aż musiałam spojrzeć co też się działo w mojej lakowej kolekcji, bo czasami już mnie pamięć zawodzi czy ja kupiłam daną lalkę w tym czy w zeszłym roku… : P
W każdym razie w tym roku ocieliłam dwie głowy – Lurusa (DZ Scarecrow Hal SD) oraz Primulę (Leekeworld Wien, aczkolwiek pod koniec tego roku zakupiłam główkę, która ją zastąpi, zapewne przyjdzie dopiero na początku 2018 roku). Kupiłam także Malise od Ppinkydoll (u mnie Abelia), bo nie mogłam się oprzeć jej uroczej brzydocie ; )) oraz wygrałam w konkursie DoA Withidoll Jaxa (u mnie Ginko : )) plus zakupiłam także cześciowo z wymiany za makijaż głowę Sainta z Dollshe (Berberis, on na razie czeka cierpliwie na moją uwagę, bo nie mam czasu go wystylizować, pewnie nastąpi to na początku 2018r)). Także jak widać trochę tego było. Łącznie mam teraz 20 lalek… Bosz nigdy nie sądziłam, ze dojdę do tej liczby. Trochę zaczyna mnie ona przerastać, a w planach chciałabym kolejne, jednak nie wiem czy tak naprawdę starczy mi czasu na jeszcze dodatkowe żywice. Czasami nawet myślałam o zredukowaniu kolekcji, ale jak zaczynam się nad tym zastanawiać to wychodzi na to że żadnej nie chce sprzedać, bo już jej nigdy nie odzyskam. Zresztą nadal uwielbiam wszystkie swoje lalki, tylko niestety są takie, które w tym roku nie doczekały się żadnej sesji. Tak są takie...teraz policzyłam że było ich 7. To nie znaczy, że już ich nie lubię albo że nie mam pomysłu na ich sesję. Po prostu zauważyłam, że co roku istnieje pewna amplituda. Raz zajmuję się tymi lalkami raz tymi. Najcześciej najwięcej uwagi zdobywają zawsze w danym roku nowe lalki (nie inaczej było tym razem), potem w następnym wracam do tych które mają dłuższy staż i tak w kółko.
Moje plany na rok 2018? Zająć się niewystylizowanymi lalkami, przemalować i odświeżyć niektóre żywice z mojej kolekcji i zakupić jedną lalkę oraz ciałko. Jak wyjdzie w praniu zobaczymy… Znając życie zawsze może trafić jakaś mega promocja lub też jakaś zupełnie nowa lalka, która zawróci mi głowie, a wcale jej nie planowałam.

A tymczasem życze Wam, aby nadchodzący rok 2018 przyniósł jak najwięcej spełnionych marzeń : )

I jeszcze zdjęcie na zakończenie tego roku. To jedna z tych żywic, które w tym roku nie doczekała się żadnej sesji,a przecież tak ją lubię heh… W każdym razie chociaż ostatniego dnia 2017 nadrabiam zaległości : )

 

 
Chciałam zrobić jedno zdjęcie świąteczne, co by wrzucić życzenia, a wyszło jak zwyke czyli zrobiła się z tego cała sesja : P

Życzę Wam wszystkiego dobrego w te święta i aby spełniły się Wasze marzenia (nie tylko lalkowe ; )).

Świąteczny nastój sponsoruje w tym roku Abelia : 3
















  • awatar chiriann: Wesołych Świąt poświątecznie i wszystkiego dobrego na Nowy Rok! Sesja mnie ujęła swoją pastelkowością i bajkowością - przywodzi na myśl wspomnienia Wigilii z dzieciństwa...
  • awatar SugarFirefly: Sesja jest przecudna! Wzajemnie życzę Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wystawa Mari Shimizu, która trwa od 1 grudnia do 14 stycznia akurat zbiegła się z moim terminem wyjazdu do Japonii z czego byłam mega przeszcześliwa : ). Artystkę znam od dawna i podziwiam jej pomysły stąd niezwykle ucieszył mnie fakt, że będę mogła zobaczyć jej dzieła na żywo. Co prawda prawie ominęłam jej wystawę (sic!), bo myślałam, że to była tylko ta jedna gablotka, która znajdowała się w muzeum lalek. Jednak okazało się, że trzeba było przejść do odzielnego pomieszczenia za recepcją.
Wejście na wystawę…

a potem jestem w lakowym raju : D… Zostawię Was teraz ze zdjęciami i na koniec jeszcze napiszę parę słów ; ).










































Oczywiście chyba nie muszę pisać, że byłam zachwycona tą wystawą ^___^. Każda lalka to osobne dzieło sztuki. Szczególnie podobały mi się korpusy ze scenkami w środku, ile tam było detali! Lalki były poustawiane w grupy tematyczne z odpowiednią aranżacją. Całości wystawy dopełniała muzyka w tle, niepokojąca, ambientowa, kojarzyła mi się z soundtrackiem z Alice Madness returns. Była także możliwość zakupu niektórych eksponatów, niestety nie miałam wolnych 200 czy 400 tys yenów : P (druga sprawa, że nawet jakbym miała to nie wiem jakbym poradziła sobie z dostarczeniem tego do PL w jednym kawałku XD ).

I na koniec jeszcze zdjęcie przy lalce praktycznie w skali 1:1 (niestety nie do końca to widać, bo musiałabym się do niej przytulić, a był zakaz dotykania eksponatów ; ))

I porównanie rączek ; )
 

 
Zdecydowałam, że jednak podziele wizytę w Muzeum Lalek w Yokohamie na dwie części- samo muzeum i wystawę Mari Shimizu (łącznie wyszło by mi za dużo zdjęć : P).

Ok to najpierw zaczniemy od muzeum. Nie jest ono aż tak duże jak oczekiwałam (zwłaszcza patrząc po gabarytach samego budynku ; )), jednak jest tam zgromadzonych tyle eksponatów, że chcąc obejrzeć wszystko dokładnie zajęło by to z pół dnia ; ) Na samym dole znajdowała się sala gdzie były lalki z każdego zakątka świata (był nawet akcent polski ; D lalki może niezbyt urodziwe no ale … ; )). Po drodze mijamy lalki Licca, Barbie, Blythe, Kewpie (o dziwo w całym muzeum nie było ani jednej BJD czyżby były to zbyt młode lalki, aby wylądować w muzeum ; )?). Idąc na wyższe poziomy cofamy się w czasie do początku XX w. i wieku XIXw. A tam same cudeńka czyli lalki antyczne i klasyczne lalki japońskie (ozdobne czy też wykorzystywane w teatrach lalkowych). Była tam także jedna gablota z lalkami Mari Shimizu do teledysku Arai Tasuku- Alice’s Daydream, który był wyświetlany także na monitorku nieopodal gabloty ; ). Na tym samym piętrze znajdowała się także wystawa (za którą trzeba było dodatkowo dopłacić) z kolaboracji Sylvanian Families x Dollhouse. Samą serie nie do końca kojarzyłam, ale wystawione tam dioramki i aranżacje całych ulic miasteczka były świetne, bardzo szczegółowe i dopracowane. W obrębie wystawy był wyznaczony kącik gdzie można było się pobawić takimi mini dioramkami(co oczywiście wykorzystałam : P, co prawda skala trochę za mała dla mojego Ginko, ale jakoś go tam upchnęłam ; )). Na ostatnim piętrze znajdowało się kino (gdzie akurat wyświetlali odcinek z serii Sylvanian Families ; ).

Wizyta w muzeum bardzo mi się podobała ze względu na taką róznorodność lalek. Osoby, które są tylko zedefiniowane na BJD niestety nie mają tam czego szukać (jak pisałam nie ma ich tam wcale), jednak jeśli ktoś (tak jak ja ; )) lubi popatrzeć także na inne lalki to jak najbardziej polecam. Zwłaszcza, że zawsze są tam jakieś dodatkowe wystawy, które mogą być równie interesujące ; ).

Ok to teraz trochę zdjęć ; )














































 

 
Ojoj prawie miesiąc bez wpisu ^.^' Na swoje usprawiedliwienie mogę napisać jedynie, że na początku grudnia miałam tygodniowy wypad do Japonii ; )
Po raz drugi znowu wybrałam się z Justyną na wyprawę, jednak zwiedzałyśmy głównie Tokio i okolice, a nie tak jak ostatnio pół Japonii ; P
W mojej podróży towarzyszył mi tym razem Ginko, który specjalnie na tą okazję dostał stylizację dostosowaną do motywu przewodniego mojej podróży ; ) Jako że w dużej mierze miałam zamiar odwiedzić miejsca związane z Alicją w Krainie Czarów potrzebowałam króliczka, za którym będę mogła gonić po całym Tokio : D Oczywiście na początku się na mnie obraził, ze to że tyle czasu przeleżał w bagażu podręcznym podczas podróży : P Jednak potem już się odbraził i już chętnie pozował ; )











Część zdjęć była robiona w muzeum lalek w Yokohamie. W następnym wpisie napisze o nim coś węcej i wrzucę więcej fotek ; )