• Wpisów: 524
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis: 2 dni temu, 21:08
  • Licznik odwiedzin: 102 151 / 2277 dni
 
dollmistress
 
~eloe~: Czasami kiedy widzę zaniedbane i zniszczone lalki, których nikt nie chce mam podobny odruch jak widzę bezdomnego zwierzaka - chciałabym przygarnąć je wszystkie i dać drugie życie. Czasami myślę, że dobrze czuła bym się w takim szpitalu dla lalek gdzie nie tylko bym je zreperowała, ale także zafundowała SPA i odnowę biologiczną ; )

W moim wyobrażeniu mój szpital napewno nie wyglądałby tak:
lisbon-doll-hospital-1.jpg

Poukładana przestrzeń to nie dla mnie, kiedy pracuje mam wokół siebie dość spory chaos, porządek jest dla mnie mało twórczy ; P Ja zapewne obudowałabym się lalkami z każdej strony a części leżały by wszędzie, tworząc artystyczny chaos ; D

190.JPG

27405E8600000578-3024747-image-a-9_1428079768878.jpg

ced31c84-9f52-4129-9396-ee4379ddada4_image8.jpg


Jednak z drugiej strony myślę, że to zajęcie nie ma przyszłości. O ile takie szpitale istnieją, żeby naprawiać stare lalki antyczne czy lalki celuloidowe to jakoś nie widzę przyszłości dla obecnie produkowanych lalek, Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś przyszedł z Monsterką czy Barbie do reperacji. Jak się zniszczy zawsze przecież mogę kupić sobie drugą nową i nie bawić się w naprawę. Ogólnie myślę, że zmienił się też nasz stosunek do rzeczy. Nasz daleko posunięty konsumpcjonizm sprawia że wolimy kupić nowe niż bawić się w naprawę starego, bo faktycznie niejednokrotnie cena naprawy przewyższa wartość przedmiotu.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
  •  
     
    Ja tam bym wolała mieć jedną, nieważne nawet jaką lalkę, o którą bym dbała i miała do niej duży sentyment, niż kilkanaśnie takich, ktore by leżały w kącie i były wyjmowane raz na ruski rok... ;)